Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl…

„Pewien człowiek bardzo chciał poznać Bożą drogę, dlaczego świat wygląda jak wygląda. Kiedy położył się pod drzewem i rozmyślając nad tym prosił Boga o odpowiedź, stanął przy nim anioł i powiedział : – Chodź ze mną a pokażę ci drogi Pana. Nie namyślając się długo poszedł za aniołem. Spotkali na swojej drodze dwóch ludzi. Jeden człowiek zły wręczył złoty kielich drugiemu dobremu. Anioł zaczekał, aż zasną, zabrał kielich dobremu i zaniósł do złego. Człowiek idący z aniołem spytał: – Co robisz przecież to złodziejstwo. – Nie zadawaj pytań tylko chodź i patrz, a poznasz drogi Boże – odpowiedział anioł. Poszli więc dalej do chaty pewnego biednego człowieka. Gdy wyszedł z domu, anioł podpalił jego dom. Zirytowany człowiek idący z aniołem oburzył się na niego i zaczął gasić płomień, jednak anioł mu nie pozwolił: – Jak możesz podpalać dom tego biednego człowieka. Powinieneś pomagać ludziom, a nie ich dręczyć – krzyczał człowiek – Powiedziałeś, że chcesz poznać zamysł Boga nie wtrącaj się więc tylko chodź dalej! Idąc dalej dotarli do strumienia i zatrzymali się przed kładką. Gdy zbliżył się ojciec ze swoim synkiem i weszli na kładkę, anioł przewrócił kładkę tak, że ojciec z synkiem wpadli do wody. Prąd wody porwał dziecko i utopiło się. Ojciec wyszedł z wody i zasmucony wrócił do domu. – Nie tego już za wiele. Zniosłem jak okradłeś sprawiedliwego, podpalałeś dom biednego człowieka, ale to że zabiłeś niewinne dziecko to za dużo. Nie jesteś żadnym aniołem tylko demonem – krzyczał człowiek zdzierając kaptur z głowy anioła. – Jestem aniołem wysłanym na ziemię przez Boga aby wypełnić Jego wolę na ziemi, a tobie wyjaśnić jaka jest Jego droga – odpowiedział – Nieprawda Bóg taki nie jest. Na pewno nie kazał Ci robić tego co robisz – krzyczał dalej człowiek. – Dobrze! opowiem ci dlaczego zachowałem się właśnie tak w każdej sytuacji. Otóż w kielichu, który zabrałem sprawiedliwemu człowiekowi była trucizna. Gdybym zostawił ten kielich człowiek ten otrułby się. Człowiek podstępny, który chciał otruć sprawiedliwego poniesie karę za swoje czyny. Biedny człowiek, któremu podpaliłem dom, znajdzie w zgliszczach wielki skarb, który pozwoli mu żyć dostatnio do końca dni. Człowiek, którego spotkaliśmy tu nad strumieniem, był złym człowiekiem. Nie chce znać Boga i prowadzi życie bardzo rozwiązłe. Po stracie swego małego synka, który i tak znajdzie się w Niebie, nawróci się do Boga i zmieni swe życie. Tak obaj będą w Niebie, Gdybym tego nie uczynił obaj zostaliby potępieni. Czy te wyjaśnienia pomogły ci zrozumieć wolę Bożą? Człowiek słuchając z zainteresowaniem opowieści anioła zrozumiał, że Bóg widzi wszystko inaczej.”

Prosimy, udostępnij dalej!

11 myśli nt. „Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl…

  1. Ania

    tak… ciężko czasem zrozumieć wolę Boską… Mam nadzieję, że u Michałka wszystko w porządku i że rozrabia jak zwykle! Serdecznie pozdrawiam!

    Odpowiedz
  2. Lena

    Mnie jednak to nie przekonało… Żadne dziecko, z żadnego powodu nie powinno cierpieć bo ono jest przecież takie niewinne i bezbronne..
    Pozdrawiam Was baaardzo serdecznie.

    Odpowiedz
  3. J&F

    Mnie również to nie przekonuje. Na cierpienie dzieci nigdy nie znajdę usprawiedliwienia.
    Ale jeśli jest cokolwiek co ma ulżyć w udręce rodziców, jakakolwiek myśl, sposób, pomysł, niech będzie…
    Ściskamy z całych sił !

    Odpowiedz
  4. Brat

    celem opowiadania nie jest przekonywanie kogoś do czegoś
    celem opowiadania jest pokazanie
    jak rzeczywistość w której jestem jest trudna do zrozumienia i do przyjęcia
    także warto jest na nie spojrzec w tym kontekście
    przepraszam, podzieliłem się swoim doświadczeniem opowiadania
    pozdrawiam SIOSTRO, BRAT i MICHAŁ

    Odpowiedz
  5. slonko

    czytam ten tekst po raz kolejny już … jesli komus to pomoże to cieszę się i zazdroszczę. Kazdemu z nas potrzebne jest coś, co pomoze nie poddac się i walczyc. Czy Bóg jest ? Czy go nie ma? To nie jest wazne … to okaze się później. Teraz wazne jest by miec motor napędzajacy naszą wolę i siłę. Jesli jest tym motorem wiara w Boga jestem za, choc sama kuleję mocno w tym temacie i coraz mniej rzeczy spotykam w życiu które by mnie przekonały ze jest inaczej.
    Michałku … wierzę za to ze w tych trudnych momentach i Cebie i Twoich bliskich niesie Anioł w swoich ramionach by wam ulżyc w tej trudnej drodze. Jesli my, wszyscy tutaj, jestesmy po trosze tym Aniołem, to jest to dla nas najwyzsze wyróżnienie i nagroda. Pozdrawiamy :)

    Odpowiedz
  6. Anna

    Droga Pani Magdo od wielu miesięcy jestem z wami i niemal codziennie czytam Twój blog. Gratuluję wiary i wielkiego zaufania Bogu i ludziom. Modlę się za Was i wiem, że będzie dobrze, Pan Bóg czyni cuda, czyż nie jest cudem to, ze udało się Wam w tak krótkim czasie zdobyć tę wprost niewyobrażalną sumę… że ma Pani wspaniałego męża i syna, który się nie poddaje. Życzę aby Pani nigdy nie zwątpiła… serdecznie pozdrawiam

    Odpowiedz
  7. konrad

    Co jakiś czas zaglądam tu, mając nadzieję na coraz lepsze wieści. Trzymam kciuki za Michała i bardzo, bardzo cieszę się z poprawy. Podziwiam rodziców, że się nie poddali i wykonali ogromną pracę, robiąc chyba wszystko, co się da, żeby sprawę doprowadzić do szczęśliwego końca.
    Ale kompletnie nie rozumiem sensu wklejania tu tej przypowieści. Trzeba powiedzieć otwarcie: przypowieści wyjątkowo podłej, żeby nie użyć mocniejszych słów. Co ona miałaby znaczyć? Że nieszczęście to wina rodziców? To znaczy, że nie dość, że niosą okropnie ciężki kamień, to jeszcze mają mieć poczucie winy?? Takie brednie mógł wymyślić tylko cyniczny religijny oszust. Dlaczego dobrzy ludzie dają się nabierać na takie wredne historie? Oprócz poczucie winy (kompletnie niezasłużonej), co taka przypowieść im daje?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.