W niedzielny wieczór…

Kochani,
Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam za moją tak długą nieobecność. Nawet nie wiedziałam, że ostatni wpis był aż miesiąc temu. Rzeczywiście nie za bardzo jest co pisać, bo każdy dzień jest prawie taki sami, ale nie spodziewałam się, że czas aż tak szybko leci…
Zacznę od najważniejszych informacji- wszystko u nas w porządku. Michaś czuje się doskonale, wyniki krwi jeszcze się normują (od grudnia!!!) ale wszystko zmierza ku dobremu i to najważniejsze. Michaś ma coraz więcej energii i siły. Jeszcze niedawno wychodziliśmy na spacer z płaczem a od całkiem niedawna wracamy z płaczem- zdecydowanie wolę tą drugą wersję ;) 
Dostaliśmy informację z Greifswaldu, że dniach od 1-4 kwietnia mamy stawić się w Greifswaldzie na badaniach kontrolnych. Nie mogę uwierzyć, że czas tak szybko leci i niedługo stukną 3 miesiące od kiedy wróciliśmy do normalnego życia :) Jeżeli wszystkie badania będą dobre- a przecież będą- to wyjmujemy w końcu wejście centralne. Już tak bardzo nie mogę się doczekać, obiecałam już Michałkowi kąpiel w wannie pełnej wody i wizytę na basenie. A przede wszystkim koniec z płukaniem, uważaniem, zmianą opatrunku i ograniczeniami…. choć „słonika” traktuje jako część swojego ciała, to z pewnością poczuje ogromną ulgę, gdy w końcu go nie będzie.

Michaś bardzo się zmienił i przede wszystkim widać po spokojnych nocach, że czuje się dobrze i bezpiecznie. W końcu oduczył się wstawania w nocy na jedzenie, choć zdarzają się sytuacje kiedy się przebudzi i coś tam marudzi, ale to jest jak najbardziej „zdrowe” cytując słowa naszej kochanej pani psycholog. 

Jakiś czas temu nauczył się mówić „mamusia” i „tatuś”. Tak mu się to spodobało i poczuł, że dzięki temu ma nad nami większą władzę. Bo jak tu się nie zgodzić, gdy dziecko patrzy cudownymi oczkami i mówi „mamusiu plosie”… Nie ma takiej siły, by się nie zgodzić :)
Często w sklepie zaczepia innych ludzi i pokazując na mnie palcem, mówi „to jest moja mamusia, a to jest nasz tatuś” :)))

Kiedyś podczas zabawy zegarami, pokazałam mu, o której godzinie Michał chodzi spać (22:00) i o której wstaje (8:00- jeszcze niedawno była to ósma a od niedawna wstaje o siódmej). 
W piątek Michaś bawi się klockami, jakoś sami straciliśmy poczucie czasu i w pewnym momencie Damian mówi do Miśka, że już jest „dziesięć” i trzeba iść spać. Michaś z niedowierzaniem, poszedł do przedpokoju spojrzał na zegar, zasmucony powiedział „o nieeeeeeeeeeeeeeeee”, przyszedł do mnie wziął mnie za rękę i zaprowadził do łóżka :) 
Muszę przyznać, że bardzo nas wtedy zaskoczył przede wszystkim tym, że tak łatwo pogodził się z tym, że już jest czas na spanie i w żaden sposób nie protestował.

Na koniec bardzo przepraszam wszystkich tych, którzy spodziewali się, że wpisy będą pojawiały się tak często jak w trakcie terapii albo przed terapią. Tak jak napisałam w komentarzu, w ubiegłym wpisie, brak nowych postów wynika z braku czasu i z rutyny w którą wpadliśmy odkąd wróciliśmy po badaniach w styczniu. Kiedyś Michaś był dużo słabszy i więcej czasu miałam dla siebie i na pisanie postów, a teraz jest zupełnie odwrotnie. Michaś dużo rozrabia i trzeba go pilnować, do tego spacery, obiad, nie zawsze jest czas na popołudniową drzemkę a wtedy na wieczór padam razem z nim i tak w kółko. W każdym razie brak wiadomości to dobre wiadomości, i tego się trzymajmy. 

Bardzo gorąco zachęcam wszystkich do wspierania również innych dzieci, które chcą wyjechać na leczenie przeciwciałami tak jak Michaś. Kilkorgu dzieciom to już się udało (niesamowite, że w naszym kraju i poza nim jest tak dużo ludzi o wspaniałych i ogromnych sercach !! ) ale wciąż pojawiają się nowe dzieciaczki :( Jeżeli ktoś ma taką możliwość, proszę pomóż. 

PS zdjęcia Michałka załączę niedługo.

Prosimy, udostępnij dalej!

8 myśli nt. „W niedzielny wieczór…

  1. Anonim

    Łza się w oku kręci, refleksja …ile siły potrafią mieć Rodzice w tak trudnych momentach, które są już przeszłością . Ale to między innymi dzięki Waszej sile , tej sile, która wspierała Michałka do walki z ta okropną chorobą. Dzielny Bohater tej siły miał dużo więcej , dał radę i z tego wszyscy ogromnie się cieszymy.P. Magdo, wzrusza mnie fakt, że myśli Pani o innych dzieciach. To piękny gest, ale też wrażliwość na krzywdę innych. Pomagajmy………Michałku Tobie zdrowia z całego serca…

    Odpowiedz
  2. Ewa

    Słodki ten Michałek….moja Mamusia i NASZ Tatuś :-)
    Nareszcie Kochani normalnie i najważniejsze, ze bez szpitali i innych tego typu „atrakcji”.
    Jestem przekonana, ze badania w kwietniu beda OK, a przed Wami długie lata normalnej i „nudnej” codzienności…
    Serdecznie pozdrawiam.

    Odpowiedz
  3. Agnieszka K

    Pani Madziu prZeciez właśnie to wszyscy Pani zyczylismy: tej zwykłej, normalnej codzienności, wielkich radości z malutkich rzeczy i radosnego dzieciństwa Michałka. Proszę nie wyrzucać sobie rzadkich wpisów bo my to przecież wszyscy rozumiemy i cieszymy sie razem z wami. Trzymajcie sie zdrowo i oczywiście pamiętamy o modlitwie i moooooooocno zaciągniętych kciukach w pierwszych dniach kwietnia. A wtedy proszę nas nie katowac milczeniem bo my tu czekamy na każda dobra wieść i denerwujemy sie i odliczamy godziny:)
    Powodzenia życzę Wam kochani
    Agnieszka z Krakowa

    Odpowiedz
  4. Anonim

    Buzia sie sama usmiecha, kiedy czyta sie takie wspaniale wiadomosci :))
    Z niecierpliwoscia czekamy na zdjecia Michasia :**

    Odpowiedz
  5. sasanka29

    Madziu ,z całego serca życze ci abys jak najczęściej była tak zamęczona :) aby Michał miał energii za dwoje i nadrobił wszystkie dni spędzone w szpitalu.Teraz jest zdorwym,ciekawym świata chłopcem :) Całuski ze śląska.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.