w końcu poprawa…

Kochani przepraszam za długą nieobecność. Zawsze proszę traktować brak wiadomości jako dobre wiadomości :)
Dziś mija tydzień odkąd jesteśmy w domku i pozostał nam jeszcze tydzień. Trochę za szybko leci, zwłaszcza po półmetku… Ledwo zdążyłam się odbić od problemów żołądkowych,a za chwilę znowu wyjazd i kupę stresu… Tym razem czekają nas kolejne badania kontrolne. Stresuję się nimi odkąd zakończyliśmy pierwsze jeszcze w czerwcu… Jeżeli wszystko będzie dobrze to kontynuujemy leczenie, a kolejne badania (wg moich obliczeń) będą po Nowym Roku.
Jeżeli chodzi o Michałka, to jest dużo lepsza poprawa w jego zachowaniu niż na początku. Przedłużony pobyt w Greifswaldzie, stres związany w pobytem w szpitalu i ogólnie sam fakt, że nie jesteśmy w naszym domku Michałek znosi bardzo źle. Po powrocie był kompletnie nie do zniesienia, strasznie dużo płakał nawet bez powodu, wszystko musiało być jak on chciał, wszystko wymuszał krzykiem… Zamiast odpoczywać, Misiek fundował nam kolejne nerwy… Niestety leki które dostaje podczas pobytu w domu przez 2 tygodnie (leki te mają wpłynąć na komórki nowotworowe i zamienić formę złośliwą w niezłośliwą). Jak każdy lek, nie jest obojętny dla organizmu. Niestety ten może powodować ogólne rozdrażnienie,humory a nawet stany depresyjne. Na szczęście sytuacja się poprawiła, Misiek ma dużo lepszy humor. Dużo więcej się uśmiecha, chętnie się bawi i rozrabia i duuużo się przytula, ale tego nigdy za wiele :))))
Apetyt jest nie do opisania… Dawno takiego apetytu Misiek nie miał. Miejmy nadzieję, że tak już zostanie, w końcu z każdym cyklem powinno być lepiej….

Prosimy, udostępnij dalej!

5 myśli nt. „w końcu poprawa…

  1. Gaaa

    Odpoczywajcie przez ten tydzień przed kolejnym wyjazdem, przed kolejnym pobytem ” na obczyźnie „. Mimo, że ten wyjazd przynosi wiele zakłopotań to warto pomyśleć, że to wszystko aby Misiu był całkowicie zdrowy.
    Misiu szalej póki mozesz w swoim domku;**
    Trzymajcie sie kochani:)

    Odpowiedz
  2. sasanka29

    Bardzo się cieszę że u was wszystko OK :-) napewno leki mają jakieś skutki uboczne ale jak to czytam to przypomina mi się mój Kuba i jego tzw.bunt dwulatka ,wszystko było „be” albo „fu” ,ulubione słowo to „nie,nie,nie” i płacz na każdym kroku o wszystko i bez powodu…hmm może to właśnie ten okres Michałek teraz przechodzi:-) tak czy siak wszystko kiedyś mija a po burzy wychodzi słońce:-) Buziaki dla całej rodzinki.

    Odpowiedz
  3. Marcin

    Dziękujemy bardzo za te cudowne wiadomości, podziwiam Was Rodzice, jesteście wzorem dla innych i powinniśmy brać z Was przykład

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.