Pół na pół

Dzisiejszy dzień Michałek spędził trochę z tatusiem i troszkę z mamusią.
Zapewne już wszyscy wiecie, że Michałek jest bardzo dzielny ale nie potrafię przemilczeć tego co dziś cierpliwie zniósł i jak bardzo był wytrwały, muszę to napisać!
Przed południem Misiu miał wyciągane „wenflony” z żył udowych, tatuś go mocno przytulił a on grzecznie leżał i nawet nie zapłakał, aż do momentu kiedy naprawdę go zabolało. Pani pielęgniarka mówiła, że jest pod wielkim wrażeniem.
Dla porównania, wczoraj musiałam zrobić sobie badanie krwi, ponieważ przedwczoraj słabo się czułam i byłam ciekawa czy złapałam jakiegoś wirusa, bakterie czy po prostu miałam gorszy dzień. Musiałam to sprawdzić, nie chcę ani nie mogę narażać Miśka na żadne choróbsko. Dyskutowałam z pielęgniarką 10 minut, żeby pobrała mi krew z palca ponieważ z żyły się strasznie boję. Niestety nie udało się. Trochę się ze mnie pośmiała, a co najważniejsze obeszło się bez ofiar :) Ja naprzeciwko Michałka jestem prawdziwym mięczakiem, a on… Brakuje mi słów. 

Dopóki nie rozpoczęliśmy megachemioterapii, możemy popołudniami (kiedy oddział jest prawie pusty) wychodzić na korytarz i pobiegać. Tak zrobiliśmy również dzisiaj, Michałek dostaje wtedy skrzydeł. Poszaleliśmy trochę, Michałek ubzdurał sobie, że będzie chodził jedynie po ciemniejszej stronie podłogi (20 cm od ściany po obu stronach kolor podłogi jest ciemnobrązowy natomiast  środek jest jasnobrązowy), na początku sam tak spacerował a później musiałam dołączyć  i ocierać ramieniem o ścianę ;)
Następnie przyszła pani doktor i przedstawiła prawdopodobne zmiany dotyczące dalszego leczenia oraz terminów. Myślę, że jutro się wszystko wyjaśni, więc damy Wam znać. Tak bywa, czasem decyzje podejmowane są z dnia na dzień. Najważniejsze jest to, aby każda była trafiona! Jesteśmy dość nietypowym przypadkiem, lekarze muszą się ostro nagłówkować, aby móc podjąć dobrą decyzje i stąd tyle zmian (w krótkim czasie). 

Oczywiście zmiany dotyczą leczenia jeszcze w Polsce, jeżeli chodzi o wyjazd do Niemiec, bez zmian.

Dziękujemy Wam wszystkim za wszystkie komentarze, wiadomości i za słowa, które do nas kierujecie i które dodają nam sił! Dziękujemy się również za wyrozumiałość i wszelką pomoc finansową, każda złotówka przybliża nas do celu! 

Prosimy, udostępnij dalej!

3 myśli nt. „Pół na pół

  1. Magdalena S.

    Kochani, takie wpisy nas uskrzydlają. Widzimy oczami wyobraźni jak Michałek biega i się śmieje. Czekamy dnia kiedy napiszecie Wygraliśmy!!!! Michałek jest zdrowy!!! Wtedy będziemy mieli wszyscy święto. Michałek połączył tysiące ludzi. Wzbudził w wielu sercach prawdziwą i bezinteresowną miłość do drugiego człowieka. Pomagamy jak możemy. Rozsyłamy maile, planujemy drukować plakaty i rozwieszać w Starogardzie i w Trójmieście, przelewamy pieniądze jakie nam się trafią. Przede wszystkim jednak modlimy się i wierzymy, że to dzięki temu, że Matka Boża Nieustającej Pomocy stoi przy Michałku, On tak dzielnie to znosi. Trzymajcie się razem i przekażcie Michałkowi, że są ludzie, ba całe rodziny, które ciągle czekają na wieści od Was i bardzo Was wspierają. Wszystko będzie dobrze, bo Bóg bardzo Was kocha. Niedługo Michałek będzie biegał w domu.

    Odpowiedz
  2. Kasia

    Od jakiegoś czasu odwiedzam stronkę Michałka i jestem pełna podziwu, jak dzielnie sobie radzi z choróbskiem…. Modlimy się o zdrówko dla Niego, staram się także wesprzeć finansowo :) Michałek musi wyzdrowieć, nie ma innej opcji!! nie można się poddawać !! życzę wytrwałości dla rodziców i dużżżżo zdrowia dla Michałka:**

    Odpowiedz
  3. Anka

    To prawda Michalek to wielki bohater! Taki maluszek a taki dojrzały! Zobaczycie za niedługo już bedzie mógł biegac wszedzie…bo ON z pewnoscia pokona wszelkie trudności i wygra walkę!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.