Odpoczynek ;)

Kochani przepraszam za brak zdjęć, ale Michałek ostatnio wziął aparat w swoje ręce i coś poprzestawiał w ustawieniach tak, że zdjęcia wychodzą nieostre. Czekamy z niecierpliwością na tatę który na pewno ten problem szybko rozwiąże. A ma być już w poniedziałek. Jupii !!!!

No i tak…u nas dni lecą szybciutko. Pogoda póki co dopisuje, na szczęście nie zmusza nas do siedzenia w czterech ścianach. W dzień to praktycznie nas nie ma w domu, wracamy tylko na obiad albo przepakować się, przebrać i dalej w trasę. Od trzymania rogów wózka mam już odciski na dłoniach  ale wcale mnie to nie zniechęca przed zdobywaniem świata ;);)
Dziś udało się nam wieczorkiem załapać na koncert jazzowy na Grajsfaldzkim rynku. Jak tylko Michał zobaczył trąbkę (tak się składa, żę tatuś gra na trąbce…) to zażyczył sobie byśmy zostali i posłuchali. Misiu wyglądał komicznie !!! Najpierw tańczył i śpiewał swoje „jajajajaaaaa” a jak wyczuwał, że będzie się zbliżał koniec numeru to już miał ręce przygotowane do braw, co najmniej jakby miał z kimś innym rywalizować kto pierwszy zacznie klaskać :)
Potem upatrzył sobie jakiegoś pana, którego nazwał wujkiem (chyba musiał mu się bardzo spodobać bo nie każdy doznaje takiego „zaszczytu”;)). Kucnął sobie, nie wiedziałam o co chodzi pierwsza myśl jaka mi wtedy przyszła do głowy, to taka, że Michał w tym nietypowym miejscu i czasie przypomniał sobie o nocniku, a później usiadł na krawężniku. Dopiero wtedy dostrzegłam nowego „wujka” i wszystko już było jasne skąd takie nietypowe zachowanie ;)
Potem wzięłam go na ręce by dokładnie mu pokazać wszystkie instrumenty, Michałek dostrzegł obok nas chłopaka z saksofonem na ramieniu, i nie mógł zrozumieć jak oni wszyscy grają tam wysoko na scenie a on tak sobie stoi i rozmawia….  Wołał go, chciał go przywołać do porządku, pokazywał palcem i machał ręką i pierdział ustami, by za wszelką cenę pokazać mu, że ma przecież grać!! Niestety nic z tego nie wyszło. Był strasznie przejęty a zarazem podekscytowany. A to wszystko z sentymentu do jednego instrumentu… Z tego jednego ma sentyment już do wszystkich ;)
Po koncercie, usiedliśmy sobie na ławeczce, Michaś przekąsił banana no i zobaczył dyrygenta…. pokazywał palcem i wołał „titu!!!” (tak mówi na wujków) ale niestety pan dyrygent nie usłyszał…
Wracaliśmy oczywiście autobusem, za długa trasa na piechotę. Misiu pewnie z tych emocji nie wysiedziałby 40 minut w wózku. Za to jazda autobusem miejskim to kolejne pozytywne emocje dla mojego dziecka. A takich emocji nigdy za wiele… Nie umiem mu tego odmówić ;)

Prosimy, udostępnij dalej!

5 myśli nt. „Odpoczynek ;)

  1. Anonim

    Pani Magdo, serce sie raduje czytając takie wpisy, świetnie, że Misio
    pracowicie spędza czas wolny :-) Korzystajcie Kochani z pogody, zawsze o Was myślimy, będzie dobrze! Pozdrowienia oraz całusy dla Michałka:-)

    Odpowiedz
  2. Brat

    pozdrawiam ze skapanego wieczornym słońcu Lub
    bardzo się ciesze że jak na razie wszystko idzie po dobrej drodze
    że Michałek jest OK i dopisuje jemu humorek a zmęczenie Mamie, tęskonota Tatusiowi
    trzymajcie i się i pamietam

    Odpowiedz
  3. Magda

    Mamo Michasia jesteś niesamowita!!! Masz w sobie tyle siły i woli walki – jestem pewna, że dzięki temu zwyciężycie. Michasiu, super dzielny z Ciebie chłopak.!!! Można uczyć się od Was, jak nie stracić z życia nawet ułamka sekundy.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.