Odliczamy dni…

Kochani, przepraszam za tak długą nieobecność. Już kilka razy zabierałam się do pisania posta ale zawsze coś lub ktoś mi w tym przeszkodził, zamykałam komputer aż się bateria wyczerpała i wszystko … się kasowało.
Pewnie zastanawiacie się jak tam nasz pobyt w szpitalu… a no nie obeszło się bez wybojów. W poniedziałek jak zawsze mnóstwo badań, a po południu przeciwciała i po 3 godzinach co? A no duszący kaszel!
Kaszel męczył Miśka non stop, tak, że nawet nie mógł nic powiedzieć. No i zaczęło się, najpierw kropelki (ponoć super), pół godziny i nic… Drugi krok to inhalacja, podobno rewelacja… półgodziny i nic, dalej kaszel. Usiadłam na krześle, posadziłam Miśka na kolanach i przytuliłam… Michaś zmęczony, wręcz wycieńczony tą sytuacją zaczął zasypiać… Walczył sam z sobą by nie kaszleć, pomagała nam woda… łyk wody hamował kaszel… później zapadł w sen (z rurką w buzi) i jakoś opanował kaszel. Początkowo myślałam, że to kropelki zrobiły taką świetną robotę (zauważyłam już jakiś czas temu, że działanie leku można zaobserwować po 30-40 minutach, jak nie ma reakcji to znaczy, że lek nie działa). Bałam się odłożyć go do łóżka, pomyślałam, że spędzimy noc na krześle… A co tam, mi nie musi być wygodnie byle Michaś spał spokojnie. Grubo po północy wymiękłam, odłożyłam go i przebudził się… i znowu kaszel… i znowu wszystko od początku… Tym razem godzinka, znowu kubek wody i powolne zasypianie… Jakoś dotrwaliśmy do rana. Pobudka o 7 i co? Znowu kaszel, myślałam, że wyjdę z siebie. W końcu lekarka zadecydowała o podaniu dożylnie leku przeciwuczuleniowego, i po 30 minutach kaszel ustał. Bałam się cieszyć, bo sama nie wiedziałam, czy to ten lek (fenistil) czy jeszcze coś innego… Ale po 6 godzinach znowu przyszedł kaszel, znowu fenistil i znowu spokój… W końcu zdecydowano by leki przeciwuczuleniowe stosować co 6 godzin regularnie. Wszystko było fajnie, ale między jedną dawką a kolejną zleconą na konkretną godzinę było 7 godzin przerwy i znowu pojawił się kaszel… Michaś zły i zmęczony, wziął do ręki strzykawkę (którą miałam na stoliku a którą podawałam mu niedobre kropelki na kaszel ) i wywija przed moimi oczami i woła „mama amm, mama ammm”. Myślałam, że mi serce pęknie…. Tak bardzo mu to przeszkadzało, tak bardzo się męczył i cierpiał, że sam poprosił o coś, co mu kompletnie nie smakowało a wręcz wywoływało odruch wymiotny… Nie wytrzymałam i poszłam do pielęgniarek i przyspieszyły lek. Od tamtej pory zapomnieliśmy co to kaszel, choć strach cały czas jest…
Połowę wtorku i środy Misiek przespał wskutek działania leków przeciwalergicznych, ale później już organizm się przyzwyczaił i mogliśmy zdobywać salę zabaw :)

Naszą sześciodniówkę w szpitalu umilił pobyt Marcinka Sporka, który przyjechał na badania kontrolne z rodzicami. Każdego dnia dostarczali Michałkowi świeży „bebek” czyli bułki, kawę oraz co najważniejsze dobre słowo. Dzięki Wam nasz pobyt w szpitalu był zupełnie inny i dużo lżejszy, zwłaszcza psychicznie. Dziękujemy :*

A teraz odliczamy dni do powrotu do Polski. Michaś cały czas mówi o tacie. Gdy go pytam czy budujemy dom mówi „nie, tatą”. Ale niestety tym razem tatuś nie może nas odebrać z Greifswaldu, nawet nie wiem jak Miśkowi powiedzieć, że po powrocie do domu jeszcze przez kilka dni go nie będzie… W końcu co to za dom gdy nie ma w nim taty?

Prosimy, udostępnij dalej!

7 myśli nt. „Odliczamy dni…

  1. Grazina

    Pani Magdo prosze sie trzymac, jest Pani Super Kobietą.
    Mysle ze dla Misia najwazniejsza jest własnie Pani a nieobecność taty jakoś zniesie jak tylko pojawi sie w domu, zycze szybkiego powrotu do domu, zdrowia dla Misia i dużo sił dla Pani
    Oby Tatus szybko wrócił wtedy wszystko wróci do normy , pozdrawiam

    Odpowiedz
  2. Agnieszka

    Juz prawie koniec- niedługo będziecie w domu.
    Jesteście bardzo dzielni, trzymajcie się mocno.

    Agnieszka z Krakowa

    Odpowiedz
  3. Magda

    Już zaczynałam się martwić ciszą… Ale dobrze, że Misiu czuje się coraz lepiej, ufff :* prosimy o aktualną fotkę naszego ulubieńca :)
    Tęsknota za Tatą na pewno jest duża, ale za to jaka będzie radość ze spotkania :)

    Odpowiedz
  4. Lena

    Pomyślcie, że już tylko jeden cykl przed Wami :) Jak ten czas szybko leci.. A potem już t y l k o normalność :) Ale jaka piękna będzie ta normalność :)) Trzymajcie się cieplutko. Buziaki dla Misia.

    Odpowiedz
  5. danuta

    Witajcie Kochani przebyliscie juz wiekrzosc tej bardzo trudnej drogi jestem pelna podziwu bo wiem co to jest sama przez to przechodzilam wytrzymacie i ten ostatni etap trzymam kciuki i modle sie za Was pozdrawiam i 1000buziakow dla Michalka

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.