No i stało się…

Dziś rano otrzymałam telefon od prowadzącej lekarki, że mamy zgłosić się jutro (!!!) do poradni przeszczepowej. Zamarłam… Zgodziłam się, bo co miałam zrobić? Ale lekarka wyczuła mój strach i powiedziała, że jest jeszcze jedna opcja, żebyśmy się stawili 10 stycznia. Wciąż milczałam, ale Damian stał obok, trącił mnie łokciem i kazał mi powiedzieć, że wolimy czwartek 10.01. Ja jak robot powtórzyłam… Nie ukrywam, że boję się tego oddziału! Będziemy przyjęci do separacji komórek i prawdopodobnie od razu zostaniemy na megachemię ;-( Nie spodziewałam się, że ta chemia będzie tak szybko. Mieliśmy nawet badania MIBG  zaplanowane na koniec stycznia, co utwierdzało mnie w wierze, że cały styczeń jesteśmy w domu (z wyjątkiem tych kilku dni potrzebnych do separacji komórek macierzystych) i regenerujemy się fizycznie i psychicznie…

Moja reakcja- płacz… Akurat Michaś biegał po pokoju, uklękłam przy nim i uścisnęłam go mocno, a gdy go puściłam to popatrzył się na mnie swoimi ślicznymi oczkami, uśmiechnął ze swoimi ślicznymi dołkami- kluskami śląskimi- powiedział „mamaaa” i pocałował w czoło. Świadkiem tej całej sytuacji był Damian, widziałam po nim, że też się wzruszył. To był bardzo emocjonujący moment dla mnie, po buziaku od Misia rozryczałam się jeszcze bardziej…  Albo patrzył na mnie, kiwał głową i ciągle mówił „tak, tak, tak, tak, tak…” jakby chciał uprzedzić moje pytanie, czy da sobie radę i czy będzie walczył do końca…
Jesteśmy świadomi tego, że choć wiele dzieci radzi sobie z megachemią i wracają do domu szczęśliwi (że w końcu opuszczają ten oddział) i zdrowi, to zawsze istnieje ryzyko, że może stać się inaczej…  Okropnie się boje tego etapu, ale wiem, że jest to nieuniknione na naszej drodze do zdrowia…

Jeszcze niedawno myślałam, że jeżeli Michałek ma odejść to niech to się stanie jak najszybciej, ale dopiero później zdałam sobie sprawę, że każdy dzień jest na wagę złota i każdy dzień jest największym szczęściem kiedy możemy go spędzić we trójkę, bądź w większym gronie…
Jesteśmy dobrej myśli, wszystko musi się udać!!!  Najcięższe dla mnie będzie to, że będę musiała zostawić Michałka na noc o 21 i będę mogła wrócić dopiero do niego o 6 rano. Strasznie się tego boję. Michałek na pewno będzie tęsknił, będzie się budził, płakał i wołał mnie a ja będę z nim wtedy tylko myślami ;-(((

Prosimy, udostępnij dalej!

10 myśli nt. „No i stało się…

  1. Trojanda

    Wszystko musi być dobrze. Dzieci są mimo wszystko silne. A zwłaszcza Michałki :) Mają przecież tak potężnego patrona. My z naszym synkiem (Michałkiem) obiecujemy modlitwę w tym dniu w Waszej intencji. Jesteśmy z Wami :) Buziaczki dla Michałka :*

    Odpowiedz
  2. ola

    Madziu! Jestem z Wami całym sercem, modlę się za Was. Nie chcę mówić ,że wiem jak to jest, ale coś nie coś wiem o raku bo moja mama długo choruje – wiem jakie to straszne cierpienie.
    Podaję dalej wszystkie Twoje linki. Właśnie zaczęłam pracować i zaraz jak dostanę pierwszą wypłatę pomogę również finansowo na miarę moich możliwości.
    Trzymajcie się!!!

    Odpowiedz
  3. Anonim

    Dacie sobie radę….na pewno….Michałek to śliczny i uśmiechnięty chłopczyk i bardzo dzielny. Trzymam za Was kciuki.

    Odpowiedz
  4. agnieszka

    Witam, czytam pani wpisy i nie potrafie opanowac łez.Mam 2,5 letniego synka,czasem jak pani,budzę się w nocy i patrzę na niego jak śpi to najwspanialszy widok na świecie.MUSI BYC PANI SILNA DLA NIEGO !!!Wszystko sie uda i Michałek wroci do domu,dzieci maja bardzo silne organizmy czasem sami lekarze są zdziwieni skąd one czerpią siłę.Napewno minie jeszcze wile czasu zanim Michał będzie zdrowy ale ja wierze że tak sie stanie.Niech dobry Bog czuwa nad wami.

    Odpowiedz
  5. rudi

    Kochani jestem z Wami badzcie dzielni i pamietajcie, że Bóg nad nami czuwa i nas strzeże. W Jego ręce wkładamy tragedie naszego świata i powierzamy również nadzieje na lepszą przyszłość!!

    Odpowiedz
  6. Monika

    Witam,
    Trzymam kciuki za Michałka i za Was. Będzie dobrze, musi być.
    Postaram się pomóc tyle ile będę mogła.
    Pozdrawiam gorąco

    Odpowiedz
  7. Mleczyk

    Nie poddawajcie się, tyle ile siły i wiary że będzie dobrze będzie w was tyle będzie szans by tak się stało. Każdy dzień, każda godzina, minuta, sekunda jest na wagę złota.. życie to najwiekszy dar.. i jakby nie wiadomo jak było cięzko to warto walczyć.. bo ludzie radosc nawet z malych rzeczy czy chwil jest tego warta.. 3majcie sie :-)

    Odpowiedz
  8. A

    Michałku bądź dzielny i pokaż wszystkim, że wiara czyni cuda:* Mam nadzieję, że Cię kiedyś poznam MAŁY „WIELKI” BOHATERZE:)
    Trzymam za was kciuki! Nigdy nie traćcie nadziei i wierzcie, że wygracie tę nierówną walkę, bo wiarą można przenosić góry…:* Całym sercem jestem z wami:*

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.