Nikt nie mówił, że będzie łatwo…

Wczoraj Michałek został zarejestrowany w szpitalu, dostał całą kartkę z naklejkami, gdzie napisany jest adres, imię i nazwisko oraz kod kreskowy przeznaczony tylko dla Michałka.
Myśleliśmy, że na rejestracji i pobraniu morfologii się zakończy nasza wizyta w szpitalu,, a tu wielka niespodzianka… Michaś miał wczoraj wykonane badanie- scyntygrafię kości.
Najpierw dostał znacznik ( po raz pierwszy lekarz nam wszystko wyjaśnił dokładnie co to za znacznik, że nie jest szkodliwy, że trzeba potem zmieniać często pieluchę i że musi dużo pić). Po ok dwóch godzinach odbyło się odczytywanie. W Krakowie Misiu do takich badań był zawsze usypiany i gratis dostawał cewnik. Tutaj nie było ani cewnika ani usypiania. Michałek musiał leżeć nieruchomo (prawie) przez pół godziny.  Płakał. Było to dla niego nowe miejsce, ale byłam tam ja i tatuś. Popłakał i zasnął więc badanie przebiegło później już bez problemu.
Dziś mieliśmy zgłosić się na oddział o 7:30 na czczo. Michaś miał mieć przeprowadzonąpunkcję szpiku w znieczuleniu ogólnym. Trochę marudził rano jak się obudził bo chciał jeść, ale jakoś udało nam się odwrócić jego uwagę… Nie ukrywam, że było ciężko ponieważ punkcję wykonano dopiero o 12 (!!!). Niestety anestezjolodzy byli potrzebni do pilniejszego przypadku (wypadku albo coś podobnego) i musieliśmy czekać. Ja już padałam z nóg, razem z ciocią Misia nie jadłyśmy śniadania by się z nim solidaryzować…. Ale w końcu badanie doszło do skutku. Potem Misiu się wybudził, zjadł swoje ulubione mleko ale niestety nie miał ochoty na zabawę. Widać było, że boli go miejsce gzie był pobierany szpik (kolce biodrowe). Właściwie to do tej pory pokazuje, że go boli ale obejdzie się bez środków przeciwbólowych. Jest taki dzielny… Nie wiem, czy ja potrafiłabym tyle znieść bez narzekania. 
Podczas wczorajszego spotkania z panią doktor, dowiedzieliśmy jak dokładnie będzie wyglądała dalsza terapia Michałka, skutki uboczne, musieliśmy podpisać zgodę na leczenie. Pani doktor, powiedziała, że ma nadzieję, że badania będą tak dobre jak Michał dobrze wygląda.
Liczę na to całym sercem, wiem, że Wy również w to wierzycie i za to dziękuję Wam z całego serca !!!
Nasz pobyt będzie przedłużony o tydzień, czyli zamiast 4 tygodni spędzimy tu 5 tygodni. Lekarze podjęli decyzję o podaniu najpierw  tabletek (które są stosowane na zmianę z przeciwciałami ) a dopiero w drugiej kolejności przeciwciała. Gdybyśmy tą kwestię dogadali wcześniej drogą mailową, zapewne musielibyśmy się stawić tu tydzień później, ale nie ma co rozmyślać… W końcu nie ma przypadków, wszystko jest po coś… A po co, dowiemy się trochę później.

Jutro mamy dzień wolny od szpitala i badań. Bierzemy foremki i jedziemy nad morze pooddychać świeżym powietrzem. Pokarmimy kaczuszki, pooglądamy mewy, pójdziemy na plac zabaw z wielkim statkiem i wrócimy do domu…. W czwartek kolejne badanie, kolejne kłucie i leżenie bez ruchu… Ale co tam, i tym razem damy radę ;)
Ściskamy i całujemy mocno!

Prosimy, udostępnij dalej!

11 myśli nt. „Nikt nie mówił, że będzie łatwo…

  1. aga

    Mnóstwo osób całym sercem, myślami i modlitwa jest z wami każdego dnia. Trzymajcie się drodzy rodzice dzielnie, jesteśmy z wami i czekamy na szczęśliwy powrót :)

    Odpowiedz
  2. mama Witusia

    Droga Mamo Michałka!

    Rozpisywać się nie będę, bo klikaniem obudzę Witusia ;), ale jestem z Wami całym sercem i obserwuję i wspieram Wasze zmagania. Jesteś piękną, cudowną mamą, zresztą, dzieci podobno przed przyjściem na świat, wybierają sobie rodziców ;) Całuję rączulki Michałka i pozdrawiam serdecznie rodziców. Przesyłam mnóstwo pozytywnej energii :D
    Ech, miałam się nie rozpisywać ;) …

    Odpowiedz
  3. Agnieszka K

    To kolejny szczyt do zdobycia, ale z wierzchołka najpiękniejsze widoki. Wiem, że wam bardzo ciężko znowu przechodzić przez to wszystko, ale to przecież już ostatnia prosta- na pewno. Wszyscy tu o was myślimy, przesyłamy pozytywną energię- będzie dobrze. Całusy dla Misiaka. Trzymajcie się dzielnie:)

    Odpowiedz
  4. Magda

    Kochany, słodki nasz Misio Ptysio :* Sama bym wzięła na siebie ten ból i strach gdybym tylko mogła. Podziwiam Michałka i inne chore dzieci za to, że są takie dzielne i znoszą z godnością leczenie. Są wzorem dla nas wszystkich! Najważniejsze, że Michałek jest już bardzo blisko wyleczenia i wierzę, że szpitale niebawem będą przeszłością. Wasza rodzinka wygląda super, trzymacie się razem i to jest najważniejsze, to daje Michałkowi siłę i hart ducha. Jesteście WIELCY, wszyscy w 3 :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.