NIEZAWODNE SERCE MATKI

Jak bardzo ważną rolę w życiu każdego dziecka odgrywa MATKA? Każda, nawet ta „najgorsza” jest tą najlepszą! Jakże ważną rolę odgrywa jej bijące serce, niby nic nadzwyczajnego, narząd jaki każdy ma, ale jednak taki wyjątkowy… Michałek od urodzenia uwielbiał się przytulać, taka przytulanka… Gdy miał 3 tygodnie miał kolkę, płakał wieczorami do późnych godzin. Nigdy nie wiedziałam jak długo „to” potrwa. Uspokajał się tylko jak go przytuliłam do swojej lewej piersi słyszał wtedy bicie serca i wiedział, że przy mnie jest najbezpieczniejszy.
Kolka minęła, a mnie ciężko było się od przytulania odzwyczaić, więc spędzaliśmy przytuleni sporo czasu (czasem kosztem obiadu, ale co tam : )). Potem, gdy Michałek miał 5 miesięcy trafiliśmy do szpitala, mieliśmy wiele badań, do wielu- tak jak teraz- musiał być usypiany dlatego wiele razy od wczesnych godzin porannych leżeliśmy sobie razem wtuleni… Czasem próbowały nam w tym przeszkodzić kabelki (od kroplówki, od cewnika, pulsoksymetr…) ale i tak zawsze dawaliśmy sobie radę.  Robiłam wszystko, aby Michałek czuł się bezpiecznie a wtedy był dużo spokojniejszy…
I można powiedzieć, że tak jest do dziś… Gdy przychodzą cięższe chwile, Misiulek przytula się i wie, że jak jest mama to wszystko będzie dobrze!
Dziś od wczesnych godzin rannych Michałek nie mógł nic jeść ze względu na badanie, wiadomo, że był głodny, zły, może już nawet przeczuwał, że dziś będzie usypiany i dlatego był poddenerwowany … Jak zawsze w takich momentach, położyłam głowę Misiunia po swojej lewej stronie (kiedyś to jego nóżki były podkulone i kończyły się na moich biodrach, a dziś gdy jest już dużo większy jego nóżki oplatają moje biodra) i zasnął…
Gdy się obudził, musieliśmy iść założyć cewnik, płacz był ogromny… Oczywiście mała zabiegówka i wszystko jasne.
Ukojenie w bólu znalazł u mamy, po lewej stronie, jak zawsze… W końcu ok. 11:20 wezwano nas do badania, poszliśmy do pracowni i gdy Michałek usnął musiałam wyjść… Czekaliśmy z Damianem pod drzwiami, tym razem to my słuchaliśmy jego bicia serca ( gdy dziecko jest usypiane, anestezjolog musi kontrolować jego puls i zakłada pulsoksymetr… słyszeliśmy jak w równym tempie bije serduszko Michałka pik… pik…). Po 20 minutach wezwano mnie, Michałek był już wybudzony. Wróciliśmy na salę, Michałek był głodny, wołał „ammm” ale niestety, nie mógł jeszcze jeść przez 1,5 godziny. Dostał dużą dawkę leków i dla jego bezpieczeństwa musieliśmy odczekać ten czas (dla porównania, czasem po uśpieniu Michałek zachowuje się normalnie a jeść dostaje już po 30 minutach, ale to zależy od anestezjologa i jego sposobu znieczulania). Głód coraz bardziej mu dokuczał… Wzięłam go i przytuliłam, wycałowałam jak mogłam, a on zasnął… bo wiedział, że jest mama i że jest najbezpieczniejszy na świecie!!
Dziś wiem jak ważną rolę odgrywa bicie serca mamy, i choć wiele o tym słyszałam to nie wierzyłam dopóki sama się o tym nie przekonałam. Zapewne większość z Was nie była nawet w jednej sytuacji takiej jak my… a nas  los nie oszczędza :( Najważniejsze dla Misia jest to , że mama i tata są blisko. A dla nas najważniejsze jest to, żeby Michałek był zdrowy i aby ta choroba nigdy już nie powróciła!

pomożecie?

Prosimy, udostępnij dalej!

9 myśli nt. „NIEZAWODNE SERCE MATKI

  1. agnieszka

    Pani Magdo zrobię wszystko co w mojej mocy żeby Misiowi pomóc,zapukam do każdych drzwi i wyślę kolejnego – setnego,tysięcznego maila z apelem o pomoc.Będzie dobrze:)musi być.Misio musi jeszcze troszkę wytrzymać bo później już będzie tylko lepiej.

    Odpowiedz
  2. Ania

    Pani Magdo też zrobie co się da Walczę o 1 % i namawiam do wpłat Dla Misia 1000 całusów Będizmy dla was walczyc Możecie byc pewni

    Odpowiedz
  3. Michałek i mama

    Doskonale wiem o czym piszesz. To mama jest najważniejsza… Mój Miś ma już 5,5roku i nadal uwielbia się przytulać. Nawet jak jest niegrzeczny to po chwili słyszę-JA CHCĘ DO MAMY!!!! A jak leczyliśmy nowotwór to tylko mama -czuł sie bezpieczny jak go nosiłam i przytulałam. Uda się zobaczysz. Też przeszliśmy piekło z Michałkiem a jednak wygraliśmy. Można wszystko. Dzieci są silne i ich mamy też.

    Odpowiedz
  4. anka

    oj Madzia niesamowita jestes….nie do9sc aze tyle przechodzicie Ty masz sile jeszcze oedpisywac na smsy i mnie pocieszac. Naprawdwe jestes niesamowita! Pwnie ze pomozemy!

    trzymajcie sie…

    Odpowiedz
  5. paulina

    Kochana Pani Magdo wlasnie przesyłam troche pieniążków. Michałek to slodki maluszek i pomimo tylu cierpien caly czas jest uśmiechnięty. Modle sie o jego zdrowko. Musi sie udac. A pieniazki napewno zbierzemy, wszystko bedzie dobrze. Przesyłam moc pozdrowien i buziakow dla Was.
    Paulina

    Odpowiedz
  6. Gośka

    Madziu wczesniej nic nie pisalismy, ale cały czas jestesmy z Wami, cała nasza czwórka!!! O Waszej historii mówimy wszystkim, komu się tylko da i kto jeszcze o Was nie wie. Wierzymy, że już niebawem nasze rocznikowe chłopaki się spotkają, a Michałek będzie zdrów jak ryba!!!

    Odpowiedz
  7. Jolka

    Pani Madziu, najwspanialszy moment to gdy i mój synek się we mnie wtula, uwielbiam to uczucie. Zawsze wtedy boje się aby nigdy nie zachorował. Nie wiem dlaczego Michałek i Karolinka U.( mojej siostry córeczka) tak dużo muszą wycierpieć, tak ciężko muszą walczyć o życie. Podziwiam i jestem myślami z wami. Dużo siły i uśmieszków Michałka. Damy rade a wasze dzieciaki będą się razem bawić :), pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.