„Nic naprawdę nic nie pomoże, jeśli Ty nie pomożesz dziś miłości”

Kochani, nie umiem tego skomentować, przeczytajcie sami… http://www.siepomaga.pl/f/fundacja-siepomaga/c/941
Łzy napływają do oczu, serce ściska żal i smutek, a politycy cieszą się z oszczędności i nowych ustaw prorodzinnych, skierowanych tylko i wyłącznie do rodziców zdrowych dzieci. Los chorych dzieci, zależy tylko od dobrej woli innych ludzi…. ;(

U Michałka wszystko dobrze, wczoraj rozpoczęliśmy zastrzyki z interleukiny. Pierwsza reakcja już po kilku godzinach, czyli gorączka. Ale na szczęście leki przeciwgorączkowe działają. Ku mojemu zdziwieniu Michaś czuje się dobrze i zachowuje normalnie. Jest apetyt i chęć do zabawy, dużo gadulstwa i słowotwórstwa, czyli wszystko jest dobrze. Oby tak dalej! Jutro kolejny zastrzyk, i tak do piątku… A od poniedziałku do soboty będziemy stacjonarnie przebywać w szpitalu:(

Dziś -w końcu!- udało mi się namówić Michałka na założenie jego nowych kaloszy (u nas niestety pogoda nie jest taka piękna jak u Was, wieje silny wiatr i codziennie pada deszcz). Od tygodnia stały w korytarzu i czekały na pierwszą przygodę z kałużą. Zawsze gdy Michaś przechodził korytarzem, udawał, że ich nie widzi. Dziś podstępem udało mi się go namówić. Najpierw mu wmówiłam, że krokodyl który widnieje na kaloszach to dinozaur, ulubiona zabawka Jacka/Jerzego/Georga z bajki pt „Świnka Peppa”, za którą Michałek ostatnio bardzo przepada a później pokazałam co można robić w kaloszach, czego normalnie nie powinno się robić w zwykłych trzewikach. Efekt? Całe spodnie mokre, bluza cała w błocie (o kaloszach nie wspomnę…), ręce zimne ale uśmiech na twarzy bezcenny :))

A w nocy z piątku na sobotę i aż do niedzieli, do Michałka przyjechały dwie ciocie i wujek. Całe szczęście znalazły się osoby, które zechciały umilić nam czas oczekiwania na terapię. Dziękujemy:* Była to dla mnie duża ulga a dla Michałka duża odskocznia od codziennej rutyny i mały odpoczynek od mamy :))
A tak codziennie ćwiczymy nóżki na placu zabaw:
misiek sobota
misiek sobota 2
sobota misiek

Prosimy, udostępnij dalej!

5 myśli nt. „„Nic naprawdę nic nie pomoże, jeśli Ty nie pomożesz dziś miłości”

  1. Lena

    Smutny jest ten nasz świat.. A ta choroba taka okrutna! Szczerze mówiąć dowiedziałam się o niej, kiedy dostałam w pracy karteczkę, żeby oddać 1% dla Michałka. Pokochałam go całym sercem.. Robiłam wszystko co tylko przyszło mi do głowy, żeby pomóc uzbierać tą kosmiczną kwotę. A potem dowiedziałam się o innych dzieciakach.. Marcinku, Szymonku, Franiu, Ignasiu… I z czasem los uświadomił mi, że nie wszystkim z nich się uda.. Szokiem było dla mnie odejście Szymka.. I każdego dnia z duszą na ramieniu sprawdzam czy wszystko w porządku u tych dzieciaków, czy nie wydarzyło się coś złego…
    Ale zaglądam też z nadzieją, że znajdę potwierdzenie tego, że jakiemuś dziecku udało się przezwycięzyć to paskudztwo. I jak czytam wieści od Oliwiera, Kubusia, wczorajszą Marcinka, że po badaniach kontrolnych wszystko jest ok, wierzę że jest szansa na wyzdrowienie… Troszkę naszych wspólnych wysiłków przy zbieraniu pieniędzy i możemy ocalić kolejnemu maluchowi życie!
    Że nasz kochany Michałek będzie zdrowy nie mam wątpliwości :))

    Odpowiedz
  2. Magda

    Czytałam wczoraj o Filipku :( To niewyobrażalne przez co chore maluchy przechodzą, przez co przechodzą ich rodzice. Dla Michałka zebraliśmy potrzebną kwotę bardzo szybko, więc i dla Filipka trzeba zrobić to samo, nie ma wyjścia.
    Strasznie mi miło jest widzieć Michałka w tak dobrej i coraz lepszej formie :) Aż się sam uśmiech na buzi pojawia na widok tego uparciuszka kochanego :)

    Odpowiedz
  3. Magda i Max

    Kochani, zaglądam w nocy gdy Max śpi umęczony tylko lekkim przeziębieniem i nie wyobrażam sobie co przeżywają rodzice i dzieci chore na raka i inne paskudztwa. Nie pojmuję systemu, który odwraca się od dziecka w potrzebie. Nie pojmuję naszego kraju. Jednak nadzieja idzie od „prostego człowieka” który wpłaca kilka złotych i podaje inf dalej. Nadzieja, która zawsze umiera ostatnia, która zawsze się tli i żyje najdłużej. Właśnie przelałam ile mogłam na wszystkie dzieciaki za które ciągle się modlę i które mam w sercu. Przekazuję inf dalej i liczę na prostego człowieka…
    Cieszymy się bardzo, że Misio czuje się ok. Modlimy się i pamiętamy, wciąż i stale…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.