„Mi-chał nie ma bubu”

Doczekaliśmy się lepszych dni. Swędzenie ustąpiło, teraz jak pytam Michałka czy go coś swędzi to mówi: „nie, Mi-chał nie ma bubu”. Cały poprzedni tydzień było wołanie z płaczem” „mama bubu” albo jak nie mogłam w tym czasie podejść do niego to wołał „mama Mi-chał ma bubuuuuuuuuuuuu”. Myślę, że swędzenie ustąpiło ponieważ pompa powoli się opróżnia i coraz mniejsze ilości pompuje w organizm Misia. Uffffffffffff, swędzenie to jest chyba najgorsze co może być. O ile na ból, wymioty lub biegunkę można stosować różne preparaty w tym przypadku niestety nic nie ma. Misiek dostawał leki antyalergiczne, ale swędzenie wynikało z przeciwciał a nie z alergii stąd pewnie po prostu nie działały.

Misiek przeszczęśliwy bo tatuś już do nas dojechał, cały czas nie opuszcza go na krok i cały czas buduje z nim dom, jakby pokazywał swoją tęsknotę za domem…

Jutro w Niemczech jest święto państwowe i niezbędne badania jak EKG serduszka wykonaliśmy już dzisiaj. Mam nadzieję, że jutro szybko zostanie odpięta pompa, pobrana krew i szybciej niż zwykle wyruszymy do domu. Oczywiście mam obawy, ponieważ hemoglobina była ostatnio niska i jakby chcieli toczyć krew to nasz wyjazd musiałby się przesunąć pewnie na wieczór co byłoby ciężkie dla Miśka (bo jak każdy lubi spać wyprostowany a nie w foteliku) i taty, który jest jedynym kierowcą….

Nie mogę uwierzyć, że już ponad połowa za nami. Jeszcze trzy razy musimy tu przyjechać w tym roku. Dwa cykle przed nami a po piątym cyklu 2 tygodnie odpoczynku i badania kontrolne. Jak będą w porządku, to kolejne będą za kolejne 3 miesiące… Chyba się rozmarzyłam, kurcze jeszcze tyle rzeczy może się przydarzyć… Czasem mam wrażenie, że im dłużej się leczymy tym bardziej boję się o Michałka, boję się przyszłości… Gdy zaczynaliśmy leczenie byłam silna, myślałam tylko pozytywnie. Nie dopuszczałam do siebie złych myśli. W końcu Misiu miał wybrać 8 chemii… Po czwartej okazało się, że lekarze nie powiedzieli nam prawdy… Że 8 chemii to tylko pierwszy etap, później jest megachemia z autoprzeszczepem, radioterapia i w końcu terapia przeciwciałami. Wtedy nadeszły cięższe dni, ta świadomość, że jesteśmy na samym początku drogi i walki o zdrowie Miśka, strasznie nas przytłaczała… Ale nie poddaliśmy się. Nie wiem skąd na bieżąco dostawałam „zastrzyki” energii i pozytywnego myślenia. Byliśmy nastawieni na wszystko, na przedłużające się pobyty w szpitalu ze względu na niskie wartości, infekcje… Ale Misiek był twardy, nie odpuszczał. Wyjeżdżaliśmy spakowani na 2 tygodnie, a wracaliśmy po 4 dniach… I tak w kółko. Potem megachemia, chyba najcięższy etap, potem radioterapia, która szybko zleciała…. A teraz już trzy cykle przeciwciał za nami… Niestety każda cierpliwość ma swój kres. Misiek jest już wykończony ciągłymi wyjazdami, zmianą miejsca zamieszkania, szpitalem, lekami, badaniami, lekarzami i wszystkim tym z czym wiąże się ta choroba. Teraz jak już mamy półmetek za sobą, powinno być z górki…

Prosimy, udostępnij dalej!

12 myśli nt. „„Mi-chał nie ma bubu”

  1. Agnieszka

    Nic się nie przydaży, będzie dobrze!!!
    To już naprawdę z górki – bardzo w to wierzę. Jestem z Wami od stycznia i nieraz się nieźle napłakałam nad tym kochanym maluszkiem. Już koniec, już dość tego koszmaru, musicie mieć w końcu normalne zycie. Modlę się o to i mocno w to wierzę.
    Trzymajcie się kochani, pamiętam o Was nieustannie.
    Pozdrowienia z zimnego Krakowa brrrrrrr:)

    Odpowiedz
  2. Magda

    To super, że Michałka już nie swędzi. Jak czytam opis to samą mnie wszystko swędzi, okropne uczucie, chylę czoła przed Michałkiem, że to wytrzymał! zresztą nie po raz pierwszy i oprócz Michałka, również przed Wami Mamo i Tato, że jesteście tacy dzielni. Aż wierzyć się nie chce, że tyle przeszliście a Michałek ma dopiero 2 latka :( Ale to już przeszłość!

    Jestem z Wami cały czas myślami, strona Michałka jest w ulubionych i kilkanaście razy dziennie zaglądam, nawet jak nie ma nowych wieści to sobie popatrzę na tę śliczną mordkę z najpiękniejszymi na świecie dołeczkami :) I od razu jest lepiej :)

    Odpowiedz
  3. sasanka29

    Oczywiście że będzie dobrze :) Mały Wielki Bohater da radę i choć kosztuje to go bardzo wiele bólu i was też to jestem pewna że dacie radę .Już niedługo bedziecie w domku a tam szybko zapomnicie o wszystkich cięzkich chwilach.Tyle już za wami,tyle strachu,bólu i obaw…teraz już naprawdę tylko krok dzieli was od całkowitego wyzdrowienia i dłuuugiego życia w zdrowiu.A potem też bedziesz się martwić , droga mamo :) jak rozwali kolano na rowerku,jak spadnie z huśtawi albo wróci do domu z plastrem na pół czoła bo uderzył w stół u babci :) spoko jeszcze duuuzo straszków przed Tobą.Całuski.Trzymajcie się ciepło.

    Odpowiedz
  4. Marcin

    To prawda, że czasami nachodzą nas złe myśli i czujemy, że siły nas opuściły. Dzięki Panu Bogu to tylko wrażenie, nie jesteście sami w tym wszystkim i ludzie, którzy zostali postawieni na Waszej drodze pomagają Wam to przejść. Wasza wewnętrzna siła jest niesamowita a Miłość jaką nosicie w sercach napędza Was każdego dnia. Nie znam Was osobiście, ale czuje, że macie w sobie ogromną Wiarę i nawet jeśli jesteście zmęczeni a nawet wykończeni – pozwólcie, aby Wiara dodała Wam sił i radości. Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej spójrzcie sobie głęboko w oczy – to miejsce, z którego też możecie czerpać siły – spojrzenie osoby, którą się Kocha i która Was Kocha

    Odpowiedz
  5. Magda i Max

    Kochana, to my…w biegu i nieustannym załatwianiu wszystkiego, zawsze znajduję chwilę żeby sprawdzić co u Was. Jak Misio kochany znosi każdy dzień i jak Ty dajesz radę. Maryja stoi przy Was, zawsze stała, wtedy w szpitalu przy megachemii, przy autoprzeszczepie, w czasie gdy nie było jeszcze całej kwoty a czas się skracał. Zawsze stała przy Misiu i przy Tobie. Dasz radę bo Ona jest też Twoją Matką i zawsze Ci pomoże. Nie trać sił i nadziei na lepsze jutro. Czasem to lepsze to tylko dzień bez łez, ale czasem to aż dzień bez łez. Sama wiesz. Modlimy się za Was każdego dnia. Wierzymy i ufamy, że cud Misia jest i działa w nim i w Was już na zawsze. Całujemy gorąco z nad morza.

    Odpowiedz
  6. Gaaa

    Napewno teraz już poleci z górki, jeszcze troszke musicie wytrzymać …nim się oglądniecie będzie po ostatnim cyklu i wkońcu Michaś dobrze sobie wypocznie:**

    Odpowiedz
  7. danuta

    pozdrawiam wszystko bedzie dobrze sama widzisz ile juz wytrzymalas jestes silna jak kazda matka Polka wszystko dla Michalka jest kochany i dzielny wytrzymacie 1000calusow dla Misia

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.