Marker nowotworowy w normie :)))))))))))))

Wczoraj zakończyliśmy radioterapię. Podsumowując- Michał jak zawsze silny i dzielny. Myślę, że śmiało mogę powiedzieć, że kolejny etap leczenia został zakończony sukcesem! Na koniec Michałek otrzymał prezent- pluszaka Reksia, od pani którą codziennie spotykaliśmy w drodze do pracowni radioterapii. Niestety przychodziła tam w tym samym celu co Michałek, czyli walczyć z nowotworem. Osoba kompletnie nieznajoma, zamieniłam z nią zaledwie kilka zdań, a ona zrobiła nam taką ogromną niespodziankę :) To było bardzo miłe i bardzo mnie to wzruszyło. Michałek również był onieśmielony, początkowo nie chciał wziąć zabawki, ale po chwili zrozumiał, że to jest prezent dla niego i przytulił go z całej siły. Reksio towarzyszył nam, aż do momentu aż Misiek zasnął na stole, a dziś przyjechał z nami do domku :)

Kochani, dziś otrzymaliśmy wspaniałą wiadomość. Marker nowotworowy, który był podwyższony jest już w normie !!!!!!!!!!!!!!!! Badanie zostało powtórzone, nawet o tym nie wiedzieliśmy. Wynik był już około 20 kwietnia, niestety my nie wiedzieliśmy o tym i cały ten czas żyliśmy w strachu, czy choroba nie powraca…. Wiem, że ten marker nowotworowy to jest jedna składowa, która mówi o remisji bądź nawrocie choroby, ale dobrze, że jest w normie. 
Bardzo nas martwił pierwszy wynik, ogromnie się nim przejmowaliśmy. Baliśmy się, że kuracja w Niemczech będzie odroczona przez dalsze leczenie chemioterapią… Chociaż i teraz nie ma pewności, że tak nie będzie. Decydujące będą badania od 10 czerwca w Greifswaldzie. Ale przecież MUSI BYĆ DOBRZE !!!! Dzięki naszej armacie, czyli modlitwie, którą wspólnie bombardujemy Pana Boga, nie może być inaczej :)

Oprócz dobrych wieści, są również te złe. Michałek musiał mieć przeprowadzoną całodobową zbiórkę moczu w celu zbadania również markerów w moczu. Niestety ze względu na częstsze pobyty w szpitalu niż w domu, Michaś jeszcze nie umie mówić kiedy chce siku, dlatego musiał został zacewnikowany. Ten płacz… to wołanie i ten błagalny wzrok, na długo pozostanie w mojej pamięci :( 
Nikomu nigdy nie życzę takiej sytuacji… Dziecko woła mamę, by mu pomogła i ulżyła w bólu, a ona nic nie może zrobić…. Na początku popłakałam się, ale później musiałam wziąć się w garść, w końcu czekały nas jeszcze 23 godziny z cewnikiem… Po zachowaniu Michałka było widać, że bardzo cierpi, dlatego dostał środki przeciwbólowe. Trochę mu to pomogło, ale do końca dnia humor już nie wrócił. Nie chodził, leżał w łóżeczku i popłakiwał. Na pokrzepienie dostał kolejną figurkę kotka. Reksio również się sprawdził :) Noc przebiegła wspaniale, a rano Michałek już zaakceptował fakt, że ma cewnik i nie narzekał już jak dnia poprzedniego. Więcej się bawił, podrywał nawet starszą koleżankę. Ciągle dyktował jej co musi robić. Prowadził ją za rękę i kazał usiąść na moim fotelu, a mi przyniósł malutkie krzesełko i kazał na nim siedzieć. Potem nowej koleżance kazał lepić z modeliny kotka, pieska i tik-taka, czyli zegar, czyli to co lubi najbardziej. Żaden samochód nie jest tak interesujący jak kolejna figurka kotka albo tik tak :)

Standardowo załączam dwa zdjęcia naszego kociarza :)

WP_000904

 

WP_000914

Prosimy, udostępnij dalej!
Ten wpis został opublikowany w Bez kategorii dnia , przez .

8 myśli nt. „Marker nowotworowy w normie :)))))))))))))

  1. Magda i Max

    Kochani cieszymy się z Wami!!!! Pozostajemy w modlitwie za Misia i terapię w Niemczech. Będzie dobrze, Bóg wysłuchuje każdego. Pozdrawiamy z Pomorza

    Odpowiedz
  2. Ewa

    Biedny Misio sie wymęczył z tym
    cewnikiem :-(
    Dobrze, ze jesteście juz w domu i ze marker jest w normie!
    Jestem pewna, ze wszystko juz będzie
    dobrze Kochani!
    Całusy dla dzielnego Misia :-)

    Odpowiedz
  3. bbb

    Dobrze, że markery w normie. Czas szybko zleci, czerwiec już blisko, Michałek się wzmocni w tym czasie i będzie dobrze :)

    Odpowiedz
  4. agnieszka

    Kuba ma prawie trzy lata i dopiero niedawno zaczął mówic kiedy chce siku i to nie zawsze zdąży :)więc Misio jeszcze się nauczy,spokojnie.Super że markery są w normie,kamień spadł mi z serca :)

    Odpowiedz
  5. slonko

    Pani Magdo, mój Bartus jest tylko 1 dzien starszy od Michałka i równiez z nocnikiem na bakier. Mam zasikane pół mieszkania ale co tam … Chłopcy niedługo zrozumieją o co chodzi z siusianiem. Szkoda Miśka ale głowa do góry !!!!

    Odpowiedz
  6. ala

    Bidulek ,az sie sama popłakalam i wiem co musi czuć mama ,która najchętniej wzięła by cały ten ból na siebie .Dobrze że już wkrótce Michałek nawet nie będzie pamiętał że był tak ciężko chory :)A teraz zbierajcie siły na dalsze leczenie :)Reksio słodki ,tworzą z Misiem niezła parę :))))

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.