Kolejna zmiana…

Mieliśmy dziś przejażdżkę do Krakowa. W wielkim stresie pędziliśmy do szpitala, aby zdążyć przyjąć się na oddział, a tu nagle okazało się, że oddział transplantologii sugeruje jeszcze jedno badanie… Nasi lekarze dowiedzieli się dziś o 9 rano.
Teraz jesteśmy w domku, mamy stawić się w Krakowie  w niedziele po południu i przyjąć na zwykły oddział, na którym Michałek do tej pory dostawał chemię. Dobra wiadomość – jeszcze przynajmniej 7 dni razem (24h/dobe)  :) Ale umówmy się, wyjazd do Krakowa nie był konieczny, nie widział go nawet żaden lekarz, nie zrobiono nawet  morfologii krwi… 
Ale nie chcę narzekać… Wiedząc, że nie ma przypadków, muszę się uzbroić w cierpliwość i poczekać aż się wszystko wyjaśni, choć czasem trwa to kilka lat! 
Wciąż korzystamy z możliwości wspólnego spędzania czasu :) Michał właśnie biega po mieszkaniu, gdy ma „gołe nogi” czyli gołe nogi i stopy to dostaje powera, biega 20 minut tam i z powrotem… Jest wszędzie! Cieszy się, piszczy, zaczepia, przewraca ale i tak nie zwraca na to uwagi… To jest jakaś niewytłumaczalna energia ;-) 

 

Prosimy, udostępnij dalej!

Jedna myśl nt. „Kolejna zmiana…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.