Kilka słów od mamy

Dzisiejszy dzień był bardzo ważny dla Michałka. Najpierw musieliśmy się przenieść na salę jałową gdzie rygor sanitarny jest zaostrzony. Wszystko co spadnie na podłogę, trzeba wykopać do korytarza, należy często myć ręce a ja zanim wejdę na salę muszę ubrać ochraniacze na buty, umyć ręce, założyć maseczkę, czepek fartuch. Wszystko sterylne. Nawet Michałka ubrania są sterynie zapakowane, pojedynczo. Otwieram tak jak nową paczkę chipsów ;-)
Po przeszczepie ( kiedyś opiszę szczegółowo ja on wygląda, dziś nie mam sił), na sali unosi się zapach suszonych pomidorów, to substancja w której są zamrożone komórki. Dopóki jej nie wydali ze swojego organizmu, będziemy musieli to jakoś znosić. Przez tą substancję też Michałek nie miał apetytu. Wypił niewiele, nie zjadł prawie nic. To normalne,ale z drugiej strony on strasznie chciał coś zjeść ale ten smak w buzi go zniechęcał. Najpierw wolał „aammmm” a jak zobaczył jedzenie to odwracał głowę. Taki stan może potrwać (podobno) kilkanaście godzin, dlatego mam nadzieję, że jutro już będzie chciał jeść. Mimo wszystko, strasznie mi było przykro, od razu wrociłam myślami na oddział gdzie Michałek dostawał 8 chemii. Przez 1,5 miesiąca zdążyłam o tym zapomnieć… A dziś znów to samo.
Najważniejszą rolę odgrywa tu czas… Czasem tak bardzo chcę aby biegł wolniej, a teraz, żeby przyspieszył… Jedno jest pewne, musimy czekać i trwać przy Michałku!
Lekarka powiedziała, że za minimum 10 dni komórki zaczną produkcję składników krwi. Musimy być cierpliwi, jeszcze czekamy na działanie chemii z ubiegłego tygodnia. Póki co, nieźle się trzyma z wynikami.

 Dostałam dziś bardzo pozytywnego smsa od koleżanki, chciałabym Wam go przedstawić. Kasia pisze tak: Pytam w bibliotece czy mogę powiesić plakat a pan mówi do mnie- „wieszamy w najbardziej widocznym miejscu! Ja to widziałem wczoraj w telewizji”. ;-)

W tej całej ciężkiej sytuacji w której obecnie się znajdujemy, są też pozytywne aspekty…

 Przepraszamy za usterki techniczne, nie są od nas zależne.

Prosimy, udostępnij dalej!

13 myśli nt. „Kilka słów od mamy

  1. Magda i Max

    Niech spokojny sen spłynie na Misia i na Was Kochani. Bóg i Maryja czuwają nad Waszą Rodziną. Misio jest dzielny i silniejszy od nas wszystkich. Te dni miną szybko jak i tamten tydzień megachemii, komóreczki zabierają się za produkcję i Misio niedługo będzie zdrów biegał i dokazywał. Trwamy przy Was w modlitwie. W różnych miejscach ale w jednym celu. Bóg to słyszy i pomaga każdego dnia i w każdej minucie. Kochamy Was jakbyście byli nasza najbliższa Rodziną.

    Odpowiedz
  2. Dorota

    Pani Magdo, trzymajcie się!!! Jeszcze troszeczke i bedzie dobrze! To ciężki czas dla Was i Misia, ale niedługo zaświeci słońce. Dużo ciepłych myśli, nieustannych myśli płynie do Was! Pieniążki też z pewnością płyną, po wczorajszym reportażu i po tych wszystkich akcjach, które robicie i robią inni ludzie o sercach otwartych na ludzkie cierpienie… Całusy dla Misia:***

    Odpowiedz
  3. Ula

    Kochamy Was jakbyście byli nasza najbliższa Rodziną!!!!-dołączam sie do słów Magdy i Max
    Rodzice życzę Wam dużo siły i pozytywnej energii- i jesteśmy z Wami!!!

    Odpowiedz
  4. Remi

    Apetyt powróci. Ważne że póki co nie ma bólu o prawdopodobieństwie którego pisaliście. Misio pokazuje nam wszystkim jak się walczy.
    Uściski dla niego i dla Was.

    Odpowiedz
  5. Magda

    Pani Magdo,
    Dziękujemy za najnowsze wiadomości. Trzymamy kciuki aby apetyt wrócił, wyniki były dobre i megachemia zadziała!

    Odpowiedz
  6. Beata

    Pani Magdo teraz mnostwo osob sie przylaczy do akcji zbierania pieniedzy dla Michałka :) jestem tego pewna! Siły zycze duzo. Sciskam i mysle o Michalku bardzo czesto! :)

    Odpowiedz
  7. Joasia

    Myslę o Was codziennie. Wierze, ze wygracie! Sciskam z całego serca! W miare mozliwości pomoge tez finansowo! Bądź dzielny Michasiu!!!! Masz wspaniałych rodziców!

    Odpowiedz
  8. Edyta

    Modlimy się, pamiętamy o Waszej trójce z Michasiem na czele, proszę nie wątpić, proszę wierzyć, nie jest łatwo, ale uda się !

    Odpowiedz
  9. Anka

    Do tej pory Michałek był moim BOHATEREM ale teraz Madzia i Ty zaliczasz sie do tego grona!

    Ps. u nas neutrofile podskoczyły, a crp ok!

    Odpowiedz
    1. Kasia

      Tatuś też staje na wysokości zadania. Jesteście wspaniałą, kochającą się rodziną i to Wam daje ogromną siłę.

      Odpowiedz
  10. bbb

    Misio jest taki dzielny, tyle walczy i da radę i teraz. Jeszcze troszeczkę i będzie zupełnie dobrze. Trzeba mocno wierzyć i przetrwać to wszystko.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.