Home sweet home (25)

Kochani, w końcu mam chwilkę by coś napisać. Pełną parą korzystamy z pobytu w domku, Michaś się bawi zabawkami, schowanymi gdzieś na dnie pudełka, ogląda „Przygody kota Filemona”, Garfielda, wszędzie (nawet na klockach) każe rysować tik-taki i co najważniejsze powoli wraca apetyt. Nie chcę się cieszyć zbyt wcześnie, ale z drugiej strony nie potrafię ukryć naszej radości :)
Powoli planujemy wyjazd, będziemy musieli wyjechać już w sobotę ( w poniedziałek musimy się stawić w Klinice), chcemy poznać miasto oraz potencjalną drogę, jaką będziemy musieli z Michałkiem pokonać by dotrzeć do szpitala. Powoli poszukujemy noclegu, w razie gdyby nie było miejsca w domu rodzica. Musimy być przygotowani na wszystko, choć i tak wszystkiego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. 
Od dziś w tytule przy każdym kolejnym wpisie w nawiasie będę odliczała dni do wyjazdu. Wiem, że nie będzie łatwo ale pierwsze koty za płoty, i chcę mieć już to wszystko mieć za sobą.
Chcę dowiedzieć się, że nie nastąpiła progresja choroby, że Michałek jest czysty i że zaczynamy immunoterapię.. Ale o tym wszystkim, będę Was informowała na bieżąco ( o ile będę miała dostęp do internetu i mój komputer przetrwa podróż do Greifswaldu).

A tymczasem korzystamy możliwości wspólnie spędzonego czasu. Tatuś postanowić zachęcić Michałka do jazdy rowerem. Niestety jego nóżki są za słabe, by sam mógł jeździć na rowerku stąd wpadł na pomysł zakupienia fotelika rowerowego. Najpierw był montaż i delikatne oswojenie Michałka z fotelikiem. Michaś panicznie się bal usiąść, w końcu po namowach i dzięki Bonifacemu udało się go posadzić na foteliku…
WP_000922

 A później krótka próba na zewnątrz. Michaś trochę się bał, ale widać było, że mu się podoba. Za kilka dni znowu spróbujemy, z nowymi rzeczami trzeba Misia zapoznawać po woli by się nie zniechęcił. Pół godziny później wyglądało to tak:

WP_000924

 Pooooooooooooooooooooooooooooozdrawiamy wszytkich naszych czytelników bardzo serdecznie. Podobno jest Was około tysiąc dziennie :)))

Prosimy, udostępnij dalej!

12 myśli nt. „Home sweet home (25)

  1. Ewa

    Michas chyba jeszcze jest za malutki zeby nawet na trójkołowym rowerku jeździć , na pewno z czasem nóżki sie mu wzmocnią i będzie śmigal, ze hej. Póki co chyba mu sie nawet podoba jazda na rowerze z tata :-)
    Pozdrowienia i buziaki dla Misia :-)

    Odpowiedz
  2. sasanka29

    Super pomysł z tym fotelikiem,my tez w ub.roku kupilismy Kubie.Najpierw się darł że nie chce ,potem jak już dal się przekonać zeby usiąść to po krótkim kawałku już miał dość i musieliśmy szybko wracać do domu.Pomyślcie jeszcze nad kaskiem :) przyda mu się też później na własny rowerek.Całusy ze sląska.

    Odpowiedz
  3. sasanka29

    1 000 FANÓW NA BLOGU I DRUGIE TYLE NA FACEBOOKU :) czasem pytają mnie o Michałka ludzie z którymi jestem tylko „na cześć ” lub ” dzień dobry” a okazuje się że go znają z „fejsa” :) i tzrymają kciuki.

    Odpowiedz
  4. Lena

    Cudowne wiadomości :) Jestem przeszczęśliwa :) Obyście już zawsze byli tacy zadowoleni, uśmiechnięci i szczęśliwi…

    Odpowiedz
  5. Gaaa

    Widać na zdjęciu, że i tata zadowolony z wożenia Misia i że Misiu, że tata go wozi. :)

    Do wyjazdu już został niecały miesiąc, czas ten zapewne zleci szybko – więc póki możecie korzystajcie ze wspólnej zabawy :)

    Pozdrowienia dla Was :)

    Odpowiedz
  6. slonko

    Pani Magdo, chyba jazda na rowerku samodzielnie to jeszcze za wczesnie. Bo Bartosz tez nie posiadl tej umiejetnosci. Narazie saię odpycha nogami i postanowilismy zakupic mu rowerek biegowy. Prosze pomyslec o takim. Podobno duzo lepsze rozwiazanie dla takich maluchów.
    Pozdrawiamy was serdecznie :)

    Odpowiedz
  7. Magda

    Misiu jak zwykle przesłodki i przekochany, z niewinnym spojrzeniem słodkiego łubuziaka :* A rowerkowe wycieczki z Tatusiem to jest to co tygryski lubią najbardziej :D

    Odpowiedz
  8. brat

    pozdrawiam
    dzieki za info
    sercem i duchem jestem z wami
    dzęki , że macie tyle sił Madziu I Damianie]
    narka

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.