Greifswald po raz czwarty

Wczoraj przyjechaliśmy do Greifswaldu. Ciężko było opuszczać dom, Misiek był przekonany, że jedzie do dziadzia i nie podejmowałam nawet tematu by mu uświadomić, że niestety jedziemy na kolejny cykl do Niemiec.
Jak w każdy pierwszy dzień nowego cyklu Michaś miał wykonanych mnóstwo badań, z reguły jakoś dobrze je znosił, ale tym razem było duuuużo płaczu. Pobyt „z doskoku” w szpitalu zwieńczył zastrzyk z interleukiny, więcej było płaczu z przyklejeniem i odklejeniem (po 30 minutach) plastra, który działa znieczulająco niż z samym zastrzykiem. Z tego wszystkiego Misiu zasnął w drodze powrotnej w swoim wózku, obudził się z fajnym humorem, ale już widać było zmiany w zachowaniu związane z podaniem interleukiny.
Póki co gorączki jeszcze nie ma, zobaczymy co przyniesie noc.

Prosimy, udostępnij dalej!

4 myśli nt. „Greifswald po raz czwarty

  1. Magda i Max

    Nieustannie o Was myślimy. Modlimy się za Misia i za Ciebie, o wytrwałość, cierpliwość, o szybkie i owocne zakończenie leczenia. Wszystko będzie dobrze. Dacie radę jak zawsze. My zawsze pamiętamy. Pozdrawiamy z jesiennego Pomorza :-)

    Odpowiedz
  2. Ewa

    Kochani, dacie radę!
    Misio też da radę, już niedługo i będziecie to wszystko mieli za sobą.
    Gorąco pozdrawiam, życzę Wam siły i cierpliwości, a Michałka ściskam ze wszystkich sił.

    Odpowiedz
  3. Magda

    Hej,hej,hej,ale rosnie i pieknieje z kazdym dniem „nasz Bohater”Trzymamy kciuki i nie zapominamy o modlitwie!!!pozdrowienia i buziaki dla Michalka:***

    Odpowiedz
  4. Magda

    Każdy kolejny raz zbliża Was do końca terapii. Mimo, iż to również ciężkie chwile dla Michałka to najważniejsze, że jesteście z nim… kochacie i wspieracie :)
    Buziaki dla naszego bohatera kochanego :*

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.