Być może nie powinnam, ale…

Kochani, być może nie powinnam tego robić, ale nie potrafię pozostać obojętna na wołanie o pomoc moich dobrych znajomych – rodziców Szymonka, szpitalnego oraz „salowego” kolegi Michałka…

Szymonek ma dwa latka. Kilka miesięcy temu jego rodzice dowiedzieli się, że ma nowotwór oka tzw siatkówczak. [Nowotwór ten rośnie i powoli uszkadza nerwy wzroku wskutek czego dana osoba traci wzrok]. Mimo licznych wizyt u okulistów, niestety żaden nie pokwapił się wykonać jednego z podstawowych badań okulistycznych czyli badania dna oka ( Michał ma takie badanie średnio raz na pół roku..). Kilka miesięcy temu w końcu lekarz wykonał to badanie i dowiedzieli się najgorszego… Niestety w Polsce dział okulistyki jest na szarym końcu i z reguły kończy się na tym, że dziecko bierze chemię (protokoły są sprzed 30 lat czyli nic aktualnego!), guz ma się dobrze bo nie reaguje na leczenie, w końcu lekarze usuwają oczko i wstawiają protezę… Brzmi to tak normalnie z odrobiną hmmm dreszczyku?… Podczas radioterapii miałam okazję widzieć chłopczyka który ma protezę oka i nie był to najprzyjemniejszy widok…
Rodzice -z racji, że Szymonek wciąż WIDZI na to oczko ( i na drugie też) mimo, że tuż za nim jest guz, zdecydowali podjąć się konsultacji w Wielkiej Brytanii. Niestety każdy, absolutnie każdy kto chce tam skonsultować swój problem, musi płacić za każdą wizytę niebanalną kwotę…
Szymonek wybrał w Polsce 6 cyklów chemii. Na tym miał być już koniec, pozostawały tylko zagraniczne konsultacje, niestety podczas jednej takiej wizyty okazało się, że guz się uaktywnił i znowu chce zabrać Szymonkowi wzrok :(
Rodzice dostali wybór, albo powrót do polskich lekarzy i ich schematów działań albo 3 dawki chemii w Wielkiej Brytanii z tym, że koszt to 300 tysięcy złotych. Kasia i Piotrek postawili wszystko na jedną kartę. I udało się, uzbierano ok 100 tysięcy w bardzo krótkim czasie na pierwszą dawkę. Ale niestety brakuje na drugą i trzecią… Pomysły się pokończyły, znajomi i nieznajomi robią robią co mogą by Im pomóc. Dlatego i ja zwracam się z prośbą o pomoc do Was, bo wiem, że macie ogromne wrażliwe serducha!
Każda złotówka przyczynia się do uratowania wzroku Szymonka! Póki jest nadzieja, trzeba walczyć! Każdy z nas zrobiłby to samo… Kochani pomóżmy tyle ile możemy.

Na wyciągach z naszej fundacji najwięcej zanotowaliśmy wpłat w wysokości 25 zł, czyli tyle o ile prosiliśmy na naszej stronie. Były też wpłaty w wysokości 2 zł czy 5 zł. Dzięki Wam uzbieraliśmy ok 500 000 złotych !!
Postawmy się w sytuacji rodziców Szymonka, każdy z nas zrobiłby to samo. Ale sami nie dadzą rady, tak jak my nie bylibyśmy teraz w Greifswaldzie gdyby nie Wasza POMOC !!

Napiszę jeszcze taką jedną historię, którą cały czas mam w głowie, odkąd ją usłyszałam…
Podczas radioterapii w Krakowie poznałam jedną mamę, która również miała córeczkę chorą onkologicznie. Po dłuższej rozmowie okazało się, że była główną organizatorką akcji rękodzieł na allegro, z których dochód przeznaczany był dla chorych dzieci. Wtedy akurat pomagała Marcinkowi Sporkowi (który w ubiegły czwartek zakończył już terapię przeciwciałami w Greifswaldzie) i Karolince Urban. Wydawałoby się, a może mnie się tylko tak wydawało, że skoro ktoś pomaga, kompletnie bezinteresownie i robi tak dużo dobrego poświęcając swój wolny czas by pomóc innej osobie zamiast włączyć tv i oglądnąć siedmiotysięczny odcinek „Rozmów w toku” to powinien być automatycznie „zwolniony” z takich „sytuacji”. Ale życie Sylwi nie oszczędziło… Po zakończeniu akcji rękodzieł dla Marcinka i Karolinki dowiedziała się , że jej córka ma nowotwór. Długie i ciężkie leczenie… Głęboko wierzę, że całe dobro, które oddała drugiemu, powróci do niej ze zdwojoną siłą…

Napisałam tę historię, tylko po to by powiedzieć, że choroby nie są gdzieś tam daleko daleko… Nigdy nie wiadomo co nas spotka i czy my też nie będziemy potrzebowali pomocy innych…

Kochani, jeżeli możecie, proszę pomóżcie…Nie ma dużo czasu, kolejna dawka już w sierpniu a pieniądze muszą być zapłacone z góry w przeciwnym razie nie będzie chemii… http://www.szymonpietko.pl/co-u-szymona

Prosimy, udostępnij dalej!

13 myśli nt. „Być może nie powinnam, ale…

  1. Anonim

    Pani Magdo w calej rozciaglosci sie z Pania zgadzam…nikt ale to absolutnie nikt nie moze byc pewien, ze np. za godzine, jutro, kiedys…nie bedzie potrzebowal czyjejs pomocy. Bardzo dobrze ze Pani opisala te historie ludzi bliskich Pani, to piekny gest solidarnosci z nimi w ciezkich dla nich chwilach

    Odpowiedz
  2. edit

    Dziękuję Ci Madzia za napisanie także tu i teraz o naszej Owieczce z SylwiaPająkOwca Team !!! Sylwia jest główną organizatorką naszej akcji dla Marcinka i Karolinki. Niestety życie jest takie nieprzewidywalne… Wierzę jednak, że dobro wraca i wróci także do Owieczki, zwielokrotnione oczywiście !!! Oficjalnie nie prowadzimy akcji, ale wciąż jesteśmy z Wami jako SylwiaPająkOwca Team i jako jednostki. Trzymajcie się dzielnie !!! edit

    Odpowiedz
    1. Magda Tryka Autor wpisu

      Skromna Kobita, nie powiedziała mi, że była główną organizatorka… Już poprawiłam w tekście

      Odpowiedz
  3. Anonim

    dla wszystkich watpiacych badz tych ktorzy którzy pomysla ; „przeciez duzo jest takich dzieci”, „wszystkim sie przeciez nie da pomoc” Kochani, nikt nie powiedzial ze w pojedynke da sie pomoc wszystkim (przyznam sie ze sie nie da), ale pomozmy temu JEDNEMU dziecku (czy blizniemu), ktory np. mieszka w naszym regionie, jest dzieckiem z sasiedztwa, znajomych z pracy, ze szkoly, w wyjazdu, itp. w skrocie powiem TEMU, ktory zostal postawiony na naszej drodze. Wszystkim sie pomoc nie da, ale da sie pomoc jednemu. Jest piekna akacja prowadzona pod haslem : STOP FOR THE ONE…mam nadzieje ze w miare czytelnie opisalam idee tej (pieknej) akcji. A to ktoremu dziecku mamy pomoc nasze serce samo juz podpowie…wierze, ze pani Sylwii bardzo szybko uda sie nazbierac odpowiednia kwote na leczenie corki…jak mowi stara madra ksiega sprzed prawie dwoch tysiecy lat ” Kto co sieje, to i zbierac bedzie”, skoro pani Sylwia bezinteresownie poswiecala swoje chęci, czas, talenty, zdolnosci w organizowanie zbiorek dla chorych dzieci- zbierze szybko „owoce” swoich dobrych czynow. Tego jej serdecznie zycze! Pozdrawiam rowniez pania Magde i Michalka oraz inne chore dzieci i ich dzielnych rodzicow.

    Odpowiedz
  4. Agata

    O Szymonku pamietam, sledze akcje na siepomaga.pl i kibicuje , uda sie napewno!! Pani Sylwii mozna w jakis sposob pomoc? Prowadza bloga rowniez? Jestem pewna,ze cale dobro ktore dajemy wroci!

    Odpowiedz
    1. Magda Tryka Autor wpisu

      Szanowna Pani Agato,
      Niestety nie mam kontaktu z Sylwią, zwłaszcza teraz gdy jestem tu w Greifswaldzie…

      Odpowiedz
  5. slonko

    Dzięki Pani, i temu co Pani robi tutaj na blogu nie tylko dla Michłka ale równiez dla innych dzieci, znajduje sie coraz więcej ludzi którzy chca pomagac. I to cieszy … My rowniez pamiętamy o Szymonku i innych dzieciaczkach. pomagamy jak mozemy … Pozdrawiamy :)

    Odpowiedz
  6. w

    Może akcja z nakrętkami? czy sprzedaliście zakrętki które były zbierane dla Michałka? ja jeszcze mam trochę wiec można zorganizować zbiórkę w Leżajsku i okolicy, oraz w innych miastach gdzie ludzie o dobrych serduchach chcieli by dołączyć się do akcji.

    Odpowiedz
    1. Magda Tryka Autor wpisu

      Tak nakrętki zostały sprzedane pisaliśmy kiedyś w poście, że wyszło ok 3 tysięcy złotych. Nasza akcja trwała ok 3 miesięcy i tyle udało się uzbierać. Musiałby się ktoś podjąć tej zbiórki, ja to mogę rozpromować na blogu.

      Odpowiedz
  7. w

    moze osoby ktore organizowaly zbiorki w LO w Lezajsku, w szkolach w Kuryłówce i Dąbrowicy itp itd zorganizowaly by te zbiórki. ja nie wiem jak sie zabrac do tego. Ja mam troche zakretek, kolezanka rowniez. a jesli chodzi o post z iloscia sprzedanych nakretek to musialam przegapic :)

    Odpowiedz
    1. Magda Tryka Autor wpisu

      Nic się nie dzieje :) Chyba niewiele o tym było napisane :) Hmm pomyślimy co z tą akcją. Trzeba będzie się skontaktować z Dąbrowicą.
      Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  8. Anna

    Super, że Pani o tym napisała. Ja tez prześlę informację o Szymonku komu się tylko da.
    Długo trzeba czekać na zezwolenie Allegro na prowadzenie aukcji charytatywnej?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.