Pojechałam dziś do Michałka najszybciej jak mogłam. Byłam już o 7 rano ale Michałek spał. O 6 rano dostał bolesny zastrzyk, dostał mleko i z żalu, że nie ma mamy poszedł spać. Zobaczyliśmy się dopiero przed 9. Pielęgniarki kąpią dzieci rano zanim jeszcze rodzic wejdzie na salę, dlatego musiałam czekać aż Misiu wstanie a potem aż zostanie wykąpany. Jak mnie zobaczył to zawołał „mama” i strasznie mocno się wtulił. W takiej pozycji „na kangura” obserwowaliśmy żurawia, akurat miał sporo pracy więc spędziliśmy sporo czasu przy oknie. Pół godziny czekałam na uśmiech Michałka… Widziałam po nim, że miał ciężką noc. Pani pielęgniarka która była w nocy, też mi to powiedziała, choć niebezpośrednio.
Bawiliśmy, obserwowaliśmy ludzi i samochody, żurawia, oglądaliśmy bajki, rysowaliśmy zegary i inne rzeczy, i tak zleciało do południa, o 12 Michałek zasnął. Chciałam wyjść z sali i gdy zamknęłam pierwsze drzwi a otworzyłam drugie, Misiek wyczuł, że mnie nie ma i zaczął płakać ;(  Wróciłam, uspokoiłam go i poczekałam, aż mocniej zaśnie. Strasznie mnie zaskoczył swoją czujnością, nie spodziewałam się tęgoTaka izolatka dla takiego żywczyka jak Michałek to prawie jak więzienie, co chwilę coś wymyślam, żeby go jakoś zająć i zabawić, ale jest ciężko.
O 18 przyszła pani na zastrzyk, Misiek strasznie się po nim rozżalił, nie mógł się uspokoić. Nie mogłam na to patrzeć, najchętniej bym stamtąd uciekła, ale to niestety nie rozwiąże problemu.
Na oddziale przeszczepowym, na którym obecnie się znajdujemy panuje straszny reżim sanitarny, zanim wejdę na oddział muszę umyć ręce, zanim wejdę na salę muszę umyć i zdezynfekować ręce, w rezultacie mam poranione dłonie. Ale jak się ma ból fizyczny do psychicznego? Właściwie to nawet nie ma co porównywać.
Aha i jeszcze jedno, zanim weszłam na salę (rano) pan doktor wszedł do Michałka aby go zbadać, przez szybę podglądnęłam reakcję i byłam bardzo zaskoczona bo oczka Misia były skierowane na telewizor, jedyne co robił to wykonywał polecenia. Nawet nie zapłakał mój mały BOHATER i  buźkę otworzył do badania! Mam nadzieję, że z czasem przyzwyczai się do tej sytuacji. Bardzo chciałabym mu wytłumaczyć, że to jest tylko chwilowe, że musimy to przetrwać i nie mamy innego wyjścia, ale on jest za malutki, żeby to zrozumieć ; ( Wtedy byłoby mi o wiele łatwiej…

 

Prosimy, udostępnij dalej!

7 myśli nt. „

  1. edyta

    Pani Magdo!
    Sił dużo!
    Wiem, że to niewielka pociecha, ale tyle dobrych serc się zaangażowało, że nie może się nie udać.

    Odpowiedz
  2. Magdalena S.

    Całym sercem jesteśmy z Wami.Każdego dnia sprawdzamy co nowego u Michałka, jak się czuje, jaki miał dzień, no i teraz, jaką miał noc.Pani Magdo ciężar jaki niesie wasza rodzina jest dla wielu niewyobrażalny, ale na pewno ma wielki sens, mimo że teraz tego nikt z nas nie widzi.Modlimy się za Was i przekazujemy wam uśmiechy i ciepło naszych serc.Trzeba ufać Bogu, a wszystko będzie dobrze.Michaś na pewno czuje tą wielką miłość i to go uzdrowi.Przecież dzieci potrafią to co my już zapomnieliśmy od dzieciństwa-rozmawiać z Bogiem twarzą w twarz.

    Odpowiedz
  3. Magda

    Magdo,
    Jesli mozesz to mow do niego i opowiadaj mu aby wiedział ,zaskoczona będziesz ile z tego zrozumie… Nawet gdy bedziesz miala wrazenie ,ze jest zajety czyms innym i nie słucha …Szczególnie staraj się mu wcześniej wyjaśniać co będzie . Ja miałam taka metodę z moim synkiem ( i zreszta mam do tej pory -teraz jest już duzy bo ma 3 latka i całkiem rozumie) . To działa , np.przy zwykłym pobraniu krwi wyciąga rączke , kładzie na fotelu i cierpliwie czeka…tak bylo jak miał półtora roczku tez . Nigdy się nie bal bo mu opowiadalam o tym co będzie zartujac i mówiąc ,ze to nic takiego i ze nawet jak mnie nie ma przy nim , to niech poslucha serduszka a w nim zawsze znajdzie mamę .. Wiec mysle, ze na niektóre rzeczy można chociaż troszkę przygotowac dziecko …nawet gdy jeszcze nie mówi… Chodzi tez o to ,zeby tłumacząc starac sie pewne rzeczy obracać w żart i śmiać sie ( polykajac łzy zazwyczaj często ) tak aby czulo, ze ty jesteś spokojna . To jest strasznie trudne ale jeśli dziecko zauważy strach lub rozpacz rodziców to łapie to jak radar. A wtedy nie będzie czulo oparcia i stres będzie dodatkowy. Ja zazwyczaj „upuszczalam ” sobie jak spał…
    Przepraszam , nie chce dawać żadnych rad , tylko podzielić się własnym doświadczeniem…
    Musi być dobrze !!!!! Pozdrawiam .

    Odpowiedz
  4. Serce

    Niesamowite,jak mi się serce pęka jak to czytam wszystko,codziennie tu zaglądam…
    Wiara czyni cuda,módlmy się,na pewno się wszystko uda!!!!!!
    Ściskam Was!!!!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.