Bezcenny widok gdy mówię do dwuletniego dziecka – pozornie jeszcze nie do końca świadomego- „uważaj na pompę, zawsze bierz ją do ręki by się nie zbiła bo będziemy mieli problem” a Misiu gdziekolwiek idzie targa ze sobą tą torbę z pompą i cały czas ją obserwuje…
Widok jest nie do opisania… Zabawne to…. ale z drugiej strony życie nie oszczędziło Michałka i postawiło przed nim wiele zadań, które cały czas wypełnia… Zamiast bawić się w piaskownicy od rana do wieczora, siedzi w szpitalu całymi dniami w tej samej sali, cały czas mając na uwadze, że jest podpięty pod pompę czyli jego ruchy są ograniczone albo targa ze sobą torbę z pompą… A widok Michałka, który uśmiecha się gdy założy torbę na ramię w oczekiwaniu na pochwały nie do opisania….

Dziś opuściliśmy szpital, jesteśmy w „domu”.

Prosimy, udostępnij dalej!

7 myśli nt. „

  1. iwona

    ..ile dzieci potrafią znieść, jak zaskoczyć…my dorośli powinniśmy się wiele od tych maleństw uczyć…przede wszystkicm cierpliwości, pokory i uśmiechu ponad wszytsko…buziaki dla Misia:)

    Odpowiedz
  2. Monika

    Bardzo madre spostrzezenie , jedne dzieci beztrosko bawia sie w piaskownicy, a inne targaja pod pachami pompy… Zycze Misiowi, zeby niedlugo to byly juz tylko wspomnienia

    Odpowiedz
  3. Natalia, ciocia Adasia

    jak już mówiłam „najfajniej by było nie mieć raka”, ale jak już się raczysko przyplątało to trzeba dobić dziada, raz na zawsze, czego nam i wam życzę:) Buziaki dla Miśka:*

    Odpowiedz
  4. slonko

    Ej, Misiek wiadomo, że dzialny max. Jako mama niesfornego do granic dwulatka, chyle czoło przed waszą dojrzałoscią. Już kiedys pisałam, ze zycie postawiło przed Michałkiem duzo większe wyzwanie niż innym, a On jak widzimy wszyscy z usmiechem i ogromna siłą idzie przez to zycie. Dzięki temu my, mamy szkołę jak kochac, jak sie nie poddawac, jak mocno wierzyc.

    Czytając Pani słowa, jak Misiek dzielnie sobie radzi, oczyma wyobrazni widzę go i z jednej strony chce mi sie płakac że jego dziecinnstwo naznaczone jest tego typu problemami a z drugiej strony usmiecham się od ucha do ucha widząc, ze dziecko nawet w takich sytuacjach jest nad podziw „dorosłe i dojrzałe”, jak dzielnie stawia czoło obowiązkom, jak duzo rozumie i z jaką powagą do tego podchodzi. Misiek wyrosnie na fantastycznego faceta i już żałuje, ze moja córka jest „za stara” na takiego męża :)
    Pozdrawiamy najcieplej jak tylko można

    Odpowiedz
  5. Dorota

    Madziu kochana, tulę Was mocno, cały czas myślami i sercem z Wami!
    Nie komentuję każdego Twojego postu, ale czytam i zaglądam… Misio tak cudnie wygląda, ten uśmiech, ta radość zycia mimo wszystko – jak zresztą piszesz. To dzielny chłopczyk! Bedzie dobrze wierzę w to najmocniej jak potrafię!
    Trzymajcie się tam cieplutko, już niedłygo prawdziwy domek nie ten w cudzysłów wzięty…
    :***

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.